sprzęt sportowy

sobota, 27 października 2012

Krokomierz to urządzenie  służące do pomiaru liczby kroków, jakie przeszła mająca je przy sobie osoba. Pierwsze pedometry były urządzeniami mechanicznymi, które do swojego działania, podobnie jak pierwsze zegarki naręczne, wymagały nakręcania. Obecnie krokomierze można kupić już za kilka złotych w popularnych serwisach aukcyjnych. Tego typu urządzenia wymagają kalibracji, aby wskazywać coś więcej niż tylko liczbę kroków pomiędzy resetami. Wprowadzając średnią długość kroku i masę ciała, można pokusić się o uzyskanie oszacowanej liczby spalonych kalorii. W przeszłości powstała idea 10 000 kroków na dobę, jako uosobienie zdrowego trybu życia i utrzymania zdrowego ciała na dłużej. Idea ta mogła być zrealizowana z pomocą pedometru. 

Krokomierz

Krokomierz - zbytek, czy przydatne urządzenie?

W wielu badaniach naukowych krokomierze dowiodły swojego pozytywnego działania na zdrowie, jako urządzenia służące nie tylko samym pomiarom, ale też motywacji. Motywujące działanie pedometrów powodowało wydłużenie codziennie przebywanego pieszo dystansu, sprawiało, że ludzie chętniej wybierali drogę do pracy piechotą zamiast używania samochodów osobowych albo komunikacji miejskiej. A to w dłuższym rozliczeniu owocowało poprawą parametrów układu kostno-szkieletowego, krążenia, oddechowego, a także normalizacją gospodarki neurohormonalnej, obniżając ciśnienie tętnicze.

Budowa pedometru.

Budowa najtańszych krokomierzy to dziś nie elementy mechaniczne, ale masowa elektronika pochodząca z najtańszych fabryk w Azji. Jedynym, wciąż koniecznym, zwłaszcza w najtańszych urządzeniach, elementem mechanicznym jest wahadło na sprężynie zbudowane z materiału przewodzącego, które pod wpływem działających przyspieszeń porusza się w skrajną pozycję zwierając styki układu wejściowego mikroprocesora zliczającego liczbę kroków.

Niestety wadą owego wahadła jest działanie tylko wzdłuż jednej osi. Tani krokomierz zbudowany w ten sposób musi być przymocowany do paska według osi przewidzianej przez producenta i nie zadziała poprawnie, jeśli będzie użytkowany wzdłuż innej.

Schemat elektroniczny krokomierza nie należy do skomplikowanych. Jak widać, nie ma wewnątrz wiele elektroniki analogowej. Jednowarstwowa płytka drukowana składa się głównie z elementów o montażu powierzchniowym, z wyłączeniem trzech mikroprzełączników i kształtki w której zamocowana jest 3V bateria. Centralne miejsce należy do wahadełka ze sprężynką w postaci odpowiednio zagiętego drucika i mikroprocesor, zajmujący się wszystkim, począwszy od software’owego wygaszania drgań styków na wejściu (filtr dolnoprzepustowy), aż po sterowanie wyświetlaczem LCD. Ogniwo fotowoltaiczne zbudowane z czterech jednostek połączonych szeregowo, każde po 0.6V powinno umożliwić pracę w jasnym oświetleniu także po rozładowaniu baterii pastylkowej pedometru.

Tani krokomierz lub pedometr.

Droższe krokomierze cechuje całkowity brak części ruchomych. Do zarejestrowania sekwencji kroku, wykorzystują one akcelerometr trójosiowy, którego wyjście cyfrowe jest odpowiednio interpretowane przez oprogramowanie mikroprocesora. Co za tym idzie, umożliwiają w drodze elektronicznej analizowanie wielu ruchów w wielu różnych sportach, a nie tylko liczby kroków podczas chodu lub biegu. Właściwie, możnaby je wykorzystać nawet do oceny biomechaniki biegu, albo jazdy na rowerze. Są też urządzenia tego typu, sprzedawane jako wkładki do butów, transmitujące sygnał przez bluetooth i współpracujące z pulsometrami i smartfonami. Oczywiście z powodu zastosowania wieloosiowego akcelerometru są niewrażliwe na każdą zmianę pozycji.

Jeżeli jednak dysponujemy smartfonem, nie musimy kupować krokomierza. Wbudowany w urządzenie akcelerometr wraz z odpowiednim oprogramowaniem, wspomagany GPS umożliwi o wiele dokładniejszy pomiar i bardziej multimedialną rozrywkę podczas analizowania zapisanej ścieżki.

Szacowanie dystansu i wydatku energetycznego.

Zazwyczaj kalibracja krokomierza prowadzi do wniosku, że wspomniane wyżej 10 tysięcy kroków to około 6-8km, w zależności od indywidualnej techniki biegu i parametrów biometrycznych, jak wzrost i masa ciała. A te 10 tysięcy kroków powoduje spalenie podczas biegu przez godzinę około 300kcal. Podobna ilość kroków podczas spaceru z niewielką prędkością to znacznie dłuższy czas treningu (2h), ale nieco mniejsza ilość spalonych kcal (około 200kcal). 

Można pokusić się o zakupienie dla grupy znajomych tanich krokomierzy po kilka złotych za sztukę, a ich przytroczenie do paska może nam dostarczyć wiele zdrowej rywalizacji i zabawy podczas późniejszych rozmów i porównań. Kto wie, może nawet będzie to początek nowej miłości do sportu? 

czwartek, 18 października 2012

Nie każdy rower magnetyczny dysponuje pomiarem mocy, a nie każdy pomiar mocy ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Zacznijmy jednak od początku, to znaczy od zasady działania roweru magnetycznego. W jednym z poprzednich artykułów wspomniałem, że magnetyczny stacjonarny rower treningowy jest bezdotykowy.

Magnetyczny rower treningowy zasada działania

Jak to możliwe, skoro podczas jazdy czuje się realne obciążenie? Jest to związane z tak zwanymi prądami wirowymi, które pojawiają się w pełnym, odlanym z przewodzącego materiału kole zamachowym. Kiedy koło zamachowe obraca się, a magnesy stałe znajdują się w jego bezpośrednim sąsiedztwie, powstałe prądy wirowe indukują pole magnetyczne, które przeciwdziała zmianom pola magnetycznego zewnętrznego. Ubocznym efektem istnienia prądów wirowych jest ciepło wytwarzane w materiale koła zamachowego. To właśnie tu zostaje większość ‘sił’ trenującego.

Prądy wirowe są pożądanym zjawiskiem w kuchenkach elektrycznych z płytą indukcyjną, w maszynach do zgrzewania, ale zupełnie niepotrzebną w przypadku transformatorów sieciowych i przetwornic impulsowych. 

Przeczytaj więcej o rowerze treningowym. Co kupić, aby nie żałować?

Od czego zależy siła oporu? Oczywiście w przypadku roweru treningowego, natężenie prądów wirowych zależy od prędkości koła zamachowego i odległości od magnesów oraz samej siły magnesów stałych. W ślad za natężeniem prądów wirowych idzie też siła oporu, którą czuje użytkownik roweru. Regulator oporu zazwyczaj jest połączony mechanicznie (linka) z systemem mocowania magnesów stałych i zmiana jego położenia, zmienia odległość magnesów od koła zamachowego roweru, dzięki czemu przy zachowaniu optymalnej kadencji można regulować opór.

Trwałość magnetycznego roweru treningowego. Jeżeli rower magnetyczny jest bezdotykowy, oznacza to też, że bardzo trudno go uszkodzić, co jest dość powszechne w przypadku rowerów  mechanicznych, zwłaszcza tych z paskiem oporowym. Jedyny sposób zniszczenia roweru magnetycznego przy normalnym użytkowaniu, to pompowanie w niego przez dłuższy czas mocy, której nie uda się wypromieniować w postaci ciepła, a więc chodzi tu o przegrzanie. Zakładając, że część elementów wewnątrz jest zbudowana z tworzywa sztucznego, niektóre z nich mogą wypaczyć się pod wpływem temperatury. Poza tym można z czystym sercem polecić takie, nawet niedrogie urządzenie, jako sprzęt na długie lata.

Czy pomiar mocy jest wart dodatkowych wydatków? Posiadam rower magnetyczny HMS M9239, który zakupiłem za około 500zł. Ma on koło zamachowe o ciężarze 6kg, co zapewnia w miarę płynny ruch, nawet przy dużych obciążeniach. Niestety, wadą tego roweru jest bardzo prosty system regulacji mocy, a także zupełny brak możliwości jej pomiaru. Co ciekawe, na wyświetlaczu istnieje zapis spalonych kalorii, ale zupełnie nie zależy od ustawienia pokrętła regulacji obciążenia. Jest to więc bezwartościowa liczba, będąca prędkością podzieloną przez pewną stałą wartość, a jej obecność ma jedynie uatrakcyjniać wygląd i być może wprowadzać w błąd ufnego użytkownika.

Czy można oszacować moc na tym rowerze, domowym sposobem? Okazuje się, że tak. Wypływa to z liniowej zależności tętna i mocy w szerokim zakresie pracy tlenowej. Jeżeli więc znamy choć z dużym przybliżeniem swoją moc na jakimkolwiek pulsie, a także puls spoczynkowy, możemy z dużym przybliżeniem oszacować też i moc na poszczególnych ustawieniach oporu w naszym rowerze magnetycznym.

Aby dokonać takiej kalibracji, trzeba uzbroić się w pulsometr (albo skorzystać z pulsometru na rowerze – jeszcze nie sprawdzałem, na ile jest on dokładny, ale nie spodziewałbym się zbyt wiele). Wsiadamy na rower, robimy krótką rozgrzewkę na stałej kadencji (stała prędkość na wyświetlaczu roweru) i niskim obciążeniu, a następnie, przeskakujemy na coraz wyższe obciążenia, pozostając na każdym około 4-5 minut, zachowując stałą kadencję. Pod koniec każdego z okresów jazdy na stałym obciążeniu, zapisujemy nasz puls dla tego progu. Tworzy nam się krzywa pulsu w funkcji obciążeń oznaczonych na osi "x" kolejnymi cyframi {1,2,3,4,5,6}:

 Stacjonarny magnetyczny rower treningowy i pomiar mocy

Załóżmy na przykładzie, że autor generuje 100W na pulsie 140/min, a jego tętno spoczynkowe podczas siedzenia na rowerze bez pedałowania wynosi 80/min. 

Puls wartości graniczne

Wyliczmy więc jaka jest moc podzielona przez różnicę pulsu pomiędzy pracą a spoczynkiem. Wartość ta to nachylenie prostej zależności puls – moc. W tym przypadku będzie to 100W/(140-80), czyli około 1.67 W/puls. Przy wzroście mocy o 1.67W, mój puls przyrasta o jedno uderzenie na minutę.

Moc i puls

Znając więc puls na poszczególnych obciążeniach, można wyliczyć też moc dla każdego z nich.

Moc_dla_obciążenia_x = (puls_dla_obciążenia_x puls_spoczynkowy) * współczynnik (np.1.67 W/puls).

W moim przypadku tabela mocy dla poszczególnych obciążeń będzie wyglądać następująco:

Magnetyczny rower treningowy pomiar mocy

Tym sposobem wykalibrowaliśmy moc na rowerze treningowym, oczywiście jedynie dla pewnej kadencji, dla której dokonywaliśmy pomiarów. Jeżeli ktoś chciałby mieć bardziej uniwersalną kalibrację, może powtórzyć powyższą metodę dla kilku prędkości. Szacunek ten może być znacznie dokładniejszy, niż tanie sposoby pomiaru mocy dostępne w komercyjnych rowerach magnetycznych w cenie około 1000 złotych. Polecam go wszystkim, którzy chcą w domowym zaciszu śledzić swoje osiągnięcia fitness.

Recenzja roweru HMS M9239 pojawi się w jednej z kolejnych notek. Tymczasem zapraszam do skorzystania z górnego menu i przejrzenia innych zasobów bloga. 

wtorek, 02 października 2012

Nadchodzi jesień i z powodu pogody nie zawsze będzie można pojeździć na rowerze na zewnątrz. Dobrym rozwiązaniem jest zakup stacjonarnego roweru treningowego i kontynuowanie treningów w domowym zaciszu. Oferta jest szeroka i klient ma do wyboru rowery mechaniczne, magnetyczne i spinningowe. Oczywiście na wiele pytań odpowiedzieć może zasobność portfela.

Stacjonarny rower treningowy

Mechaniczny rower treningowy

Stacjonarne rowery mechaniczne są najtańsze i często najlżejsze. Elementem regulującym opór jest tu pasek lub rolka. Sam byłem przez kilka lat właścicielem mechanicznego roweru treningowego z paskiem oporowym. Pasek ze względu na swoją charakterystykę i rozmiary nie jest w stanie oddać dużej ilości ciepła do otoczenia, jeśli na co dzień jeździmy z prędkością średnią ponad 20km/h, to rozwiązanie się nie sprawdzi. W moim przypadku pasek oporowy regularnie rozgrzewał się do temperatury topnienia i w końcu pękł. Mechaniczny stacjonarny rower treningowy ma więc znaczne ograniczenia w wypromieniowaniu ciepła. Jednak nie są one jedyne.

Możnaby pomyśleć, że niewielka masa stacjonarnego roweru mechanicznego jest zaletą. Nic bardziej błędnego. Niska masa oznacza najczęściej brak koła zamachowego, a to jest konieczne dla podtrzymania ruchu podczas przechodzenia przez martwy punkt położenia pedałów. Jazda na mechanicznym  rowerze treningowym znacznie różni się od jazdy na zewnątrz. Czym lżejszy rower, tym trudniej przeciągnąć korby roweru przez dolne położenie. Czyni to koniecznym mocne zapięcie pasków w pedałach, bez pociągnięcia niewiele da się zrobić. Przy dużych obciążeniach jazda jest raczej skokowym przeciąganiem korb pomiędzy pionowymi położeniami. A nie każdy, zwłaszcza po operacjach kolana może silnie ciągnąć pedał w górę, aby przeprowadzić go przez martwy punkt co każde 180*.

Magnetyczny rower treningowy

Co innego rower magnetyczny. Tu pojawia się znaczna różnica w masie. Jeżeli stacjonarne treningowe rowery mechaniczne ważą około 10-14kg, tak magnetyczne potrafią przekroczyć tą masę ponad dwukrotnie. Nie na darmo, wiele sklepów publikuje masę koła zamachowego. Czym wyższa masa, tym płynniejsza jazda i zdecydowanie bardziej przypomina ona tę znaną z letnich wypadów pod chmurką. Z doświadczenia wiem, że ponad 6kg koła zamachowego zapewnia płynną jazdę przy mocach poniżej 200W. Jeżeli na co dzień zdarza się jeździć powyżej tej mocy, konieczne może się okazać zakupienie roweru spinningowego, albo zdecydowanie cięższego treningowego roweru magnetycznego.

Wysokie moce średnie podczas treningów stanowią nie lada problem z wypromieniowaniem ciepła. Co prawda magnetyczne rowery treningowe są bezdotykowe, to znaczy nie ma w nich elementów ciernych, co za tym idzie pracują znacznie ciszej i niewiele może się w nich zepsuć, to jednak pewne elementy nagrzewają się na skutek prądów wirowych. Ukryte najczęściej w obudowie z taniego chińskiego plastiku, dają znać o swojej temperaturze typowym zapachem rozgrzanego tworzywa sztucznego. Moc przekraczająca 150W, przez kilkanaście minut powoduje odczuwalne rozgrzanie obudowy. Pozostaje pytanie, jaką temperaturę, a co za tym idzie, jaką moc średnią jest w stanie znieść magnetyczny rower treningowy ze średnio-niskiej półki cenowej (500zł)? Na moje oko, będzie to około 200-250W. Człowiek w temperaturze 25*C (ze sprawnym powonieniem) wytrzyma zdecydowanie mniej.

Mówiąc już całkowicie poważnie, brak przepływu powietrza znanego z jazdy na zewnątrz, upośledza najważniejszy mechanizm termoregulacji, a więc parowanie. W pomieszczeniu bardzo trudno jest utrzymać wysoką moc przez dłuższy czas, jeżeli nie włączymy wentylatora zapewniającego choćby niewielki wymuszony ruch powietrza. Wentylator dla sportowca amatora trenującego w domu jest zdecydowanie towarem pożądanym.

A może lepiej kupić trenażer?

Część rowerzystów z całą pewnością bierze pod uwagę zakup trenażera zamiast stacjonarnego roweru treningowego. Czy warto? Trenażer mechaniczny jest głośniejszy, poza tym powoduje zużycie elementów napędu i opon w rowerze szosowym. Cena elementów eksploatacyjnych nie jest mała, a rower magnetyczny jest całkowicie bezkontaktowy. Co za tym idzie, użytkowany zgodnie z przeznaczeniem, powinien przetrwać dłużej i być tańszy w utrzymaniu. Niewątpliwym minusem jest konieczność przyjęcia zupełnie innej postawy, znanej raczej z rowerów miejskich, z w pełni wyprostowanymi plecami. Przekłada się to na inną biomechanikę jazdy, a więc efektywnie nie daje możliwości utrzymać wysokiej formy. Po wielu sesjach treningowych, na wiosnę będzie trzeba się ponownie przyzwyczaić do swojego roweru mtb lub szosowego.

Rower spinningowy. Tylko dla profesjonalistów?

Rozwiązaniem pośrednim jest tu rower spinningowy, dający możliwość niemal dowolnej regulacji i odwzorowania geometrii codziennego roweru. Jego minusem jest masa, nierzadko osiągająca 40-50kg, która nie pozostaje obojętna dla paneli podłogowych, a także pleców właściciela lub kuriera wnoszącego paczkę na kolejne piętro w bloku. Także ilość miejsca, jaką zajmuje rower spinningowy, jest znacznie większa w porównaniu czy to z trenażerem, czy z obydwoma typami wspomnianych wcześniej rowerów treningowych. Koło zamachowe w rowerze spinningowym ma masę przekraczającą 10kg, a także, co istotne, ma znacznie większą średnicę. Zapewnia to wyższy moment bezwładności, nie odczuwa się negatywnie wspomnianego wyżej przejścia przez ‘martwy punkt’ położenia korby nawet dla skrajnie wysokiej mocy. Koło to nie jest pokryte plastikową obudową, a więc znacznie lepiej radzi sobie z wypromieniowaniem ciepła, prawdopodobnie moc potrzebna do przegrzania mechanizmu tego roweru treningowego przekracza możliwą do dostarczenia nawet przez najbardziej wytrenowanych sportowców.

Podsumowanie

W podsumowaniu nie zamierzam nakłaniać do wyboru konkretnej klasy sprzętu, wyżej widać bowiem, że każdy znajdzie coś, co najlepiej odpowiada jego potrzebom. Nie ma uniwersalnego roweru dla każdego. Przede wszystkim należy zastanowić się jakie są priorytety, ograniczenia i budżet. Rozwiązanie powinno nasunąć się samo. Ceny stacjonarnych rowerów mechanicznych wahają się od 140 do 350zł, magnetyczne 350-1000zł, a spinningowe, powyżej 1000zł. Mam nadzieję, że po przeczytaniu artykułu wybór roweru treningowego poprawiającego kondycję podczas jesiennych deszczy, silnych opadów śniegu i długich zimowych wieczorów, będzie już znacznie łatwiejszy. Jeżeli o czymś nie wspomniałem, napisz do mnie maila, albo skomentuj poniżej. Warto też przeczytać inne artykuły na blogu.

czwartek, 06 września 2012

Wiele mówi się o dobrej przyczepności Vibramu, materiału stosowanego w podeszwach butów trekkingowych, które mają się sprawdzić w trudnych warunkach w górach. Ile w tym prawdy, a ile marketingowej gadaniny? Sprawdźmy.

Vibram recenzja butów

Na początek warto wspomnieć, że Vibram to włoska firma, która produkuje podeszwy gumowe. Mają szeroką ofertę podeszew sprawdzających się w bardzo zróżnicowanych warunkach. Od górskiego obuwia, które teoretycznie ma mieć podeszwy odporne na penetrację przez ostre skały, o dobrej przyczepności, aż po obuwie na długie piesze wycieczki w trudnych warunkach (błoto, mokra trawa), którego główną cechą jest wytrzymałość na ścieranie i specyficzny wzór bieżnika, świetnie radzący sobie z grząskim podłożem.

Niestety nie zawsze zdarza się, że kupiony but, ma odpowiednią charakterystykę materiału podeszwy, biorąc pod uwagę warunki w których będzie użytkowany. Większość butów o wysokiej cholewce i gumowanych czubkach ma przypiętą etykietę „buty w góry”, ale to nie musi oznaczać sukcesu w zakupie. Wiele osób narzeka na zbyt niską przyczepność podeszew, małą sztywność, albo szybkie zużywanie, kiedy but jest używany na asfalcie. Niestety, zazwyczaj wytrzymałość i przyczepność nie idą w parze.

Część turystów decyduje się wziąć w góry zwykłe buty sportowe, wierząc, że ani sztywność w okolicy kostki, ani przyczepność podeszwy nie są im potrzebne do szczęścia. Z tych cech, to przyczepność podeszwy, stosunkowo łatwo zweryfikować. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Vibram jest niejako mityczną koniecznością, zwłaszcza jeśli buty chce się nazywać butami górskimi pełną gębą.

Metoda sprawdzenia przyczepności jest dość prosta, opiera się na wykorzystaniu równi pochyłej i kilku prostych zależności matematycznych. Prześledźmy proste rozumowanie.

Test obuwia z podeszwą Vibram

Siła grawitacji rozkłada się na siłę prostopadłą do równi i równoległą. Z miarę jak kąt nachylenia równi rośnie, składowa równoległa rośnie, kosztem składowej prostopadłej. Współczynnik tarcia statycznego jest zawsze większy od dynamicznego, w momencie rozpoczęcia ruchu więc tarcie statyczne równoważy składową równoległą. Starcie statyczne jest zależne od współczynnika tarcia pomiędzy materiałem równi i materiałem obiektu na niej położonego a także od siły nacisku na równię. Wspomniane zależności da się przyrównać do siebie, tak, że w równaniu pozostaje jedynie sinus i cosinus kąta nachylenia równi oraz współczynnik tarcia. Iloraz sinusa i cosinusa, czyli tangens kąta nachylenia równi stanowi współczynnik tarcia.

W momencie rozpoczęcia zsuwania się :

Recenzja podeszwy Vibram, równania

Recenzja podeszwy Vibram, równania

Teraz wystarczy już tylko znaleźć referencyjne podłoże na którym sprawdzę przyczepność, zainstalować poziomicę wykorzystując akcelerometr w urządzeniu przenośnym i rozpocząć pomiary stopniowo zwiększając kąt aż do osiągnięcia zsuwania się. 

Kąty rozpoczęcia zsuwania się dla butów sportowych i trekkingowych HiMountain Bernina i różnych materiałów równi pochyłej:

Przyczepność i tarcie na podeszwie Vibram

Po przeliczeniu surowych danych kątów zsuwania się na współczynniki tarcia mi (u) według powyższych równań :

Współczynniki tarcia w butach trekkingowych w góry

Jak widać kąty zsuwania się są zawsze większe dla Vibramu, choć różnica nie jest szokująca. Najbardziej przyczepne podłoże to chropowata (tylna) część płytki ceramicznej, najmniej przyczepna jest okładzina winylowa. Widoczne jest tez obniżenie przyczepności po zwilżeniu podeszwy i podłoża równi. Przynajmniej pod względem przyczepności można powiedzieć, że losowo wybrana podeszwa z Vibramu ma lepszą przyczepność od butów sportowych i ten aspekt raczej skłania do zaopatrzenia się w takie buty przy okazji wyjazdu w góry.  Po więcej recenzji sprzętu sportowego zapraszam na podstronę dotyczącą medycyny sportowej.

 

piątek, 06 lipca 2012

Po ponad roku używania pulsometru Sigma PC 25.10 mogę napisać powtórną recenzję, a może bardziej rewizję recenzji, a także odpowiedzieć na szereg pytań, które pojawiły się pod notką z 24 kwietnia 2011.

Pulsometr działał bezawaryjnie przez rok i trzy miesiące (w sumie 81h ciągłego używania) i szczęśliwie dalej działa dobrze. Powoli jednak zaczyna być widać słabnącą baterię, która wyzwala pojawienie się komunikatu „Battery Low”, a zanim ów komunikat zaczął się pojawiać dało się zauważyć słabnący momentami kontrast wyświetlacza.

Ten słabnący kontrast oznacza spadek napięcia na baterii występujący podczas zwiększonego poboru prądu i tym samym bez podłączania multimetru i zdejmowania pokrywy baterii, mogę ocenić kiedy pulsometr najsilniej opróżnia baterię.

Dzieje się to podczas włączonego podświetlenia, zapisu wszelkiego typu danych, jak dane z treningu po jego zakończeniu, zmiany ustawień użytkownika i podczas synchronizacji z opaską piersiową. Przy treningu jedynie przez krótki moment co około 2s wyświetlacz nieco blednie. Wniosek z tego następujący – podświetlenie i zmiany ustawień to czynności skracające najbardziej życie baterii.

Urządzenie dawało poprawne odczyty przez większość czasu, zdarzały się jednak sporadyczne błędy czyli puls przekraczający 200/min przez krótkie okresy czasu. Momenty nie na tyle istotne, żeby zafałszować średni odczyt, ale na tyle długie, by pulsometr zaliczył artefakt jako puls maksymalny z tego treningu.

Podczas jazdy na rowerze działa dobrze, ale przy położeniu zegarka na kierownicy, odchylenie się do tyłu z puszczeniem kierownicy oznacza chwilową utratę zasięgu. Jest to opinia powtarzająca się wielokrotnie wśród wielu użytkowników. Prawdopodobnie odczyt pulsu przestanie być odświeżany, po czym po dłuższym czasie na wyświetlaczu pojawi się „no signal” i czas treningu zatrzyma się. Chwilowe rozciągnięcie się w ten sposób nie spowoduje zatrzymania pomiaru czasu, ale już dłuższa jazda owszem. Powrót do pozycji wspartej na kierownicy powoduje szybki powrót odczytu pulsu i nawet jeśli czas treningu chwilowo przestał płynąć, to licznik jest wznawiany. 

Nie występuje irytujący dla wielu problem liczenia czasu dalej po utracie sygnału, przez co czas treningu i średnia prędkość przestają być ze sobą powiązane.

Wyniki ankiety podpiętej pod temat o pulsometrze na forum rowerowym :

Recenzja PC 25.10

Wymiary pulsometru Sigma PC 25.10 :

Wymiary pulsometru Sigma 25.10

Pora na odpowiedzi na niektóre z pytań, jakie pojawiły się w recenzji i na forum rowerowym.

 1.     „ja mam w moim chyba problem z podświetlaniem, a właściwie jego brakiem. W jaki sposób włączasz podświetlanie w swojej 2510?”

  • Wciskasz 2 dolne przyciski na raz (Toggle + i Toggle - ). To włącza podświetlenie na 3 sekundy.

2.       „A działa Ci funkcja alarmu dźwiękowego informująca, że jesteś pod/nad strefą, w której chcesz ćwiczyć? Czy uruchamia się ona od razu po rozpoczęciu treningu, czy dopiero po jakimś czasie?” 

  • Funkcja alarmu dźwiękowego działa. Pojawiają się sygnały zależne od pulsu. Po wejściu w strefę i przy wychodzeniu z niej pojawiają się 3 krótkie sygnały, natomiast w środku strefy dwa dłuższe sygnały dźwiękowe.

3.       „Jest jednak pewna wada Sigmy, która szczególnie mi doskwiera. Otóż jeśli wchodzę w ustawienia użytkownika i wybieram strefę treningu Fat Burn lub Fitnes a potem wybieram Indywidualną, to samoczynnie zmieniają się w niej wartości pulsu do ostatnio używanej strefy. Np Indywidualną ustawiłem 138-156 ale potem wybrałem Fat Burn gdzie jest 99-126. Jeśli teraz znowu wrócę do Indywidualnej strefy, to zakres pulsu będzie już zmieniony do wartości ostatniej, czyli 99-126. Czyli nie mogę wyjść ze strefy indywidualnej do innej, bo stracę ustawienia. Czy Wy też tak macie czy to mój pulsometr nie pamięta wartości pulsu w strefie Indywidualnej?”

  • Niestety jest to przypadłość firmware od tego modelu. Ja też mam ten problem. 

4.     „pytanie czy ktoś zakładał opaskę tak by czujnik był na plecach? „

  • Pulsometr działa po założeniu czujnika na plecy, jednak częstotliwość odświeżania spada z 2 sekund do około 7-10. Sprawia to, że trudniej o czucie wysiłku zwłaszcza przy treningu interwałowym, a także kalibracjach – jak np. kalibracja HRmax. Krytyczna odległość czujnika od zegarka także spada wtedy do około 70-80cm.

5.     „Proszę o pomoc, posiadam sigme pc25.10 , kiedy trenuję z mężem mój pulsometr wariuje i tętno z ok130 wskakuje na 188. Dodam że nie jest to spowodowane brakiem kondycji. Moj mąż biega z pulsometrem vdo, który działa poprawnie.( kiedy się nimi zamieniamy moje tętno to dalej ok130)”.

  • Jeśli problem występuje jedynie w przypadku zbliżenia się do pulsometru innej firmy, przyczyną mogą być zakłócenia elektromagnetyczne. Sam fakt kodowania sygnału powinien w teorii uniemożliwić tego typu błędy, co najwyżej odczyt w ogóle by się nie pojawił. Być może jednak przy dużej ilości błędów w CRC pulsometr po prostu wyświetla dane po częściowej/bez korekcji, stąd błędy.

6.     „Cześć, właśnie zakupiłem to urządzenie, ale w ogóle nie widzi paska około piersiowego. Moczę elektrody, wymieniłem nawet baterię, i cały czas komunikat No Signal. Co może być przyczyną? Czy pulsometr powinien wykryć pas nawet bez nakładania go na klatkę piersiową?”

  • Pas jest wykryty w około 5 – 20 sekund po założeniu go na klatkę piersiową tylko wtedy, jeśli elektrody są dobrze zmoczone. Należy pamiętać, że owłosienie może powodować wzrost oporności pomiędzy elektrodami a skórą i nawet w przypadku zwilżenia uniemożliwiać prawidłowy odczyt, a także nawet wykrycie opaski piersiowej.  

7.       „jak długo trzyma bateria?”

  • U mnie rozładowała się po 81h ciągłego używania.

8.       „czy można używać go pod wodą?” 

  • Tak, ale nie można naciskać przycisków w zegarku, zmiany ciśnienia w urządzeniu mogłyby spowodować zassanie wody do wewnątrz i uszkodzenie elektroniki.

Podsumowując moją obecną historię używania sprzętu, mogę polecić pulsometr Sigma PC 25.10 jako urządzenie dobrej jakości, które oferuje jakość adekwatną do ceny. Pulsometr powinien spełnić wymagania mniej wymagających użytkowników. Natomiast jeśli oferuje zbyt mało, dobrym pomysłem wydaje się zakup urządzenia oferującego funkcjonalność GPS, lub specjalne opaski współpracujące przez bluetooth z naszym smartfonem.

Urządzenia o pośredniej cenie, około 300 - 400 zł niby oferują coś więcej, jednak zarówno krokomierz, jak i możliwość podłączenia do komputera to nie jest funkcjonalność za którą byłbym gotów zapłacić te pieniądze. 

UWAGA! Sporadycznie zdarzają się wady fabryczne pulsometru związane z mniejszym niż normalnie zasięgiem, wtedy pulsometr należy odesłać na gwarancję i zostanie on wymieniony na nowy i sprawny egzemplarz. Problem ten był opisywany na forum rowerowym.

środa, 14 września 2011

                 Po dłuższej przerwie pora zająć się tematem kasków rowerowych, kontynuując wcześniejszą notkę, tyczącą się biomechanicznej i medycznej strony urazów głowy doświadczanych przez rowerzystów. Obiecałem napisać kilka słów na temat bardzo praktyczny, związany bowiem z wyborem konkretnego modelu kasku rowerowego dla kolarza szosowego lub MTB.

I. Wstęp

                Wielokrotnie odwiedzając sklepy sportowe, przebywając na terenie działu rowerowego, widywałem mniej lub bardziej zaawansowanych użytkowników dwóch kółek znajdujących się przed wyborem podstawowej i jedynej ochrony dla głowy. Pracownicy sklepów opiekujący się stoiskiem w niezbyt fachowy sposób doradzali kupno sprzętu. Jeden z przykładów dotyczył starszej kobiety kupującej kask dla  małoletniego wnuczka, która chciała koniecznie nabyć najtańszy, bez wentylacji, nie znając obwodu głowy dziecka. Sprzedawczyni doradziła zakup jednego z dostępnych modeli, nieznanej mi firmy, nie zwracając uwagi na istotne aspekty, jakie powinny kierować logicznym i mądrym wyborem. No, ale chyba nadchodzi pora, aby pogodzić z takim podejściem do bezpieczeństwa i cieszyć się, że istnieje ono w ogóle.

                Tak, wszystkie bowiem kaski dostępne na rynku, musiały przejść testy bezpieczeństwa, jak pisałem w poprzedniej notce, zadziałały w warunkach testowych. Nie gwarantuje to, że zadziałają na naszej głowie, jeśli  nie zastanowimy się przed zakupem.

                Podejście do każdego większego zakupu, powinno rozpocząć się od zdobycia odpowiednich informacji o obiekcie, jaki planujemy kupić. Można to zrobić czytając ten artykuł, zahaczając o artykuł poprzedni, albo odwiedzając znane fora rowerowe i czytając tematy z działu odzieży i kasków. Mamy dostępne całe mnóstwo informacji, opinii i recenzji. Przez część z nich musiałem przebrnąć także i ja, a w zasadzie to nawet podwójnie, bo kupując swój kask dawno temu i teraz, żeby zapewnić Czytelnikom aktualne informacje.

II. O czym należy pomyśleć, aby podjąć dobry wybór.

1.       Rodzaj kasku : Jest ich wiele, wygląd zależy w dużej mierze od niebezpieczeństw czyhających na uprawiającego sport. Kaski DownHillowe są zabudowane z tyłu i z przodu. Przypominają te stosowane przez motocyklistów. Chronią szczękę rowerzysty, mogą zawierać szybkę zabezpieczającą przed kolizją z gałęziami. Kaski dla skate’ów i FreeRide’owców o konstrukcji orzeszka nie mają najlepszej wentylacji, ale chronią tył głowy, co jest zasadnicze przy dużej możliwości upadku do tyłu podczas wykonywania wielu tricków. Kaski miejskie są w dużej mierze konstrukcjami przypominającymi skrzyżowanie orzeszków i kasków MTB/szosowych. Zasadniczą, omawianą tu grupą są wspomniane już kaski MTB/Szosowe. Celowo zapisuję to razem, bo tak są one grupowane przez sprzedawców, mogą być stosowane zamiennie. Chronią te same obszary głowy, raz zakupiony kask można stosować w obu przypadkach. Z zasady szosowcy nie używają plastikowych daszków, dokładanych do kasków, a rowerzyści MTB bardzo je lubią. Sam jeżdżę na rowerze MTB i lepiej czuję się bez daszka. Prawdę mówiąc obawiam się, że podczas wypadku, twardy plastikowy daszek wyrwie się z kiepskich mocowań w skorupie kasku i zada dodatkowe obrażenia. Wsród szosowych kasków, znajdziemy też modele do jazdy czasowej – o kształcie opływowej łezki, dramatycznie poprawiające aerodynamikę kolarza. Rodzaj sportu jaki Czytelnik uprawia, powinien zdecydować o „dziale” sklepu do jakiego uda się na początek.

2.       Kolejną kwestią jest budżet, jakim dysponuje Czytelnik. Są firmy o wyższej i niższej renomie. Firmy zajmujące się produkcją wszystkiego – od rowerów po kaski, markujące chińskie produkcje swoją nazwą, wypuszczają kaski, których cena jest niższa od 100zł. Przykładem może tu być Kellys, Author, Giant. Renomowane firmy, których należałoby się trzymać to Bell, Giro, Lazer, Uvex, Alpina, Met. Ich konstrukcje zajmują średnią i wyższą półkę cenową, zapewniając głównie wyższy komfort użytkowania (miękkie wyściełanie), opatentowane mechanizmy trzymania głowy rowerzysty w kasku, obejmujące regulację obwodu, miejsca kontaktu z kaskiem, a także zapięcie pod brodą. Nie jest to jedynie kosmetyczna kwestia, bo komfort w kasku umożliwia ciaśniejsze zapięcie, lepsze mechanizmy dopasowania obwodu, zmniejsza prawdopodobieństwo zsunięcia się podczas wypadku (siły ścinające), a co za tym idzie zwiększa szansę prawidłowego zadziałania i naszą szansę na zmniejszenie obrażeń.

        Oprócz tego, duże firmy pracują nad opracowaniem optymalnej wentylacji i aerodynamiki,  a także patentują materiały i technikę konstrukcji, poprawiającą  sztywność, umożliwiając budowę bardziej ażurowych konstrukcji, bez szkody dla podstawowego zadania kasku, jakim jest ochrona głowy.

        Nie ma sensu podawanie jedynej słusznej firmy, kask należy przymierzyć i indywidualnie stwierdzić, czy jest wygodny, pasuje, nie leży zbyt płytko ani też zbyt głęboko. Prawa rynku sugerują, że jeśli dana firma stałaby się niekonkurencyjna w wyścigu zbrojeń i patentów, szybko zostałaby wyparta, dlatego też kaski z danego zakresu cenowego i wspomnianego wyżej działu, prezentują podobny poziom, a co za tym idzie aerodynamikę, wentylację i komfort użytkowania.

        Ile pieniędzy należy wydać na zakup ? Polecałbym, żeby pozostać przy znanych firmach, nie decydować się na kaski nieznanych producentów. W zależności od naszych założeń, powinniśmy wydać od 130 do nawet 1000zł. Skok jakości jest najbardziej odczuwalny do około 350zł, powyżej dostrzegamy jedynie dyskretne zmiany w aerodynamice i wentylacji. Często od producenta dostajemy dodatkowe wkładki i czapeczkę do jazdy zimą. Za 150 – 300 zł można kupić niezły sprzęt, dobrej firmy, z zadowalającą wentylacją, agresywnym wyglądem. Przykładem niech będzie tu kilka modeli :

 

 MET ALISEO : cena około 200 zł.

 

MET FORTE : cena około 200 zł.

 

 

GIRO INDICATOR : około 180 zł.

ALPINA FIREBIRD : około 200 zł. 

 

Wklejone obrazki to tylko przykładowe malowanie tych kasków, można sobie wybrać wiele jego rodzajów, odpowiadających gustowi Czytelnika. Chciałbym zarekomendować zakup tego sprzętu, spotkałem się z wieloma pozytywnymi opiniami na temat powyższych modeli, jak i producentów, zawsze jednak należy przed zakupem sprawdzić komfort indywidualnie i dobrać rozmiar dla siebie, mając na uwadze żeby regulacja znajdowała się w zakresie umożliwiającym na przykład dołożenie pod spód czapki do jazdy w chłodniejsze dni itp.

3.       Czy trzeba coś jeszcze wiedzieć ? Rozmiar : każdy z kasków jest produkowany w kilku rozmiarach obwodu głowy. W zakresie danego rozmiaru doregulowuje się obwód przy pomocy autorskich rozwiązań producentów. Najczęściej z tyłu na wysokości potylicy znajduje się pokrętło, którym dociągamy opaskę wewnątrz, aby sztywno, acz komfortowo trzymała się głowy. Podobnych regulacji wymagają paski zbiegające się poniżej płatka ucha, łączące się i mocujące kask pod brodą. Po regulacji należy spróbować ściągnąć kask w bok i do tyłu, sprawdzić, czy dobrze trzyma się głowy. Początkowo ciasne mocowanie nie jest całkowicie wygodne, jednak po pewnym czasie staje się bezproblemowe.

Wentylacja : Każdy kask świetnie izoluje od nagrzewającego słońca, bo styropian jest z natury dobrym izolatorem. Istotne podczas wysiłku jest jednak usunięcie nadmiaru ciepła produkowanego przez organizm. Mechanizm umożliwiający to składa się nie tylko z szeregu otworów widocznych na zewnątrz kasku, ale też tuneli wewnątrz skorupy. Kupując, należy przyjrzeć się też tej wewnętrznej, często pomijanej części. Powietrze przepływając przez wyżłobienia chłodzi głowę i umożliwia odparowanie potu. Należy jednak liczyć się, że czoło oraz obszary dociskane poduszeczkami mocującymi będą zapocone. Jest to normalne i nieuniknione. Opcjonalnym rozwiązaniem stosowanym przez część producentów są siateczki przeciwko owadom, które niestety nieco pogarszają wentylację, zwłaszcza przy niewielkich prędkościach. Może się zdarzyć, że owad wpadnie nam do środka kasku, pomimo tego, że większość powietrza opływa kask, to bezwładność niestety nie umożliwia większości dużych owadów ominięcia kolarza, zwłaszcza przy prędkościach wyższych od 25 km/h. Wszelkie siateczki polecam jednak odpinać, jeśli są przed nami podjazdy, a temperatura przekracza 25*C. To są warunki, mogące potencjalnie zagrozić przegrzaniem organizmu.

Masa i aerodynamika są istotne, zwłaszcza dla wyczynowców. Pierwsza z tych cech może wpływać na poprawę bezpieczeństwa, bo czym lżejszy kask, tym mniejsze przesunięcie środka masy układu głowa – kask w górę i zmniejszenie bezwładności, której przeciwdziałają mięśnie szyi podczas wypadku. Co za tym idzie, lżejszy kask zmniejsza szanse na wystąpienie urazów rotacyjnych i urazów kręgosłupa szyjnego.

Dokonując zakupu należy się sprawdzić, czy producent przewidział możliwość oddania kasku powypadkowego i uzyskania automatycznie zniżki na zakup nowego. Jest to relatywnie częsta praktyka, niejako wiążąca producenta i konsumenta dla obopólnej korzyści. 

 Jeżeli Czytelnik celuje w segment powyżej 350 zł, to zapewne umie już sam wybrać i dobrze wie czego potrzebuje. Aerodynamika, wentylacja,  wyposażenie dodatkowe stoją w tej grupie na najwyższym poziomie, nie są jednak potrzebne przeciętnemu rowerzyście. Kaski, których cena przekracza 600 zł są stosowane przez kolarzy w zawodowym peletonie.

 

III. Uwagi końcowe : Noszenie kasku bez jego poprawnego umocowania nie ma sensu, podczas wypadku, bo w żaden sposób nie pomoże. Zwracajmy uwagę, żeby był mocno zapięty, nie dawał się zsunąć ręką w którąkolwiek ze stron. Jeżeli przejeździliśmy w kasku kilka lat, kask należy wymienić na nowy. Każdy producent gwarantuje zgodność z atestami przez kilka lat (najczęściej 4 do 6 lat). W tym czasie, działanie czynników atmosferycznych zmienia odporność materiałów na tyle, że może ona nie spełniać już norm. Jeżeli zdarzy się wypadek, nawet jeśli na powierzchni kasku nie widać uszkodzeń, pęknięć i wgnieceń, kask należy wymienić na nowy, bo przy kolejnym uderzeniu może się rozpaść albo zsunąć. Wiem, że niestety jest to trudne i bolesne, zwłaszcza, jeśli nie widać uszkodzeń, ale trzeba pamiętać o tym, że zdrowie jest najważniejsze. Na koniec pozostaje, nieco przewrotnie, życzyć wszystkim rowerzystom, aby nowy element wyposażenia, nigdy się nie przydał.

 

Warto przeczytać jeszcze : 

  1. Urazy i kontuzje w kolarstwie górskim.
  2. Cykl Artykułów z Medycyny Sportowej
niedziela, 24 kwietnia 2011

Pulsometr Sigma PC 25.10Zakupu pulsometru Sigma PC 25.10 dokonałem w zasadzie na ślepo. Model jest stosunkowo nowy, dlatego niewiele jest opinii o nim czy to polskich czy zagranicznych. Pora dodać własną recenzję. Nie po to, żeby do czegokolwiek zachęcać albo zniechęcać, bo tego nie chcę robić. Nie jestem w stanie ocenić go na tle innych, jest to mój pierwszy tego typu sprzęt. Rok temu kolega zakupił PC15, najwyższy model niekodowany niemieckiej firmy i jest ze sprzętu bardzo zadowolony. Manager treningu, rozbudowana pamięć, trzy strefy są dla aktywnych wyjątkowo istotne.

PC 25.10 nie ma tych cech, za to oferuje cyfrowo przesyłany i kodowany sygnał. Pamięta jeden trening, w którym mamy dostęp do daty, czasu treningu, pulsu średniego, maksymalnego i odsetka czasu treningu w założonej strefie treningowej. Oprócz tego, pulsometr udostępnia tylko jedną strefę treningu, przez wykluczenie pozostałe dwa zakresy wyższe i niższe od zaprogramowanego, co czyni go łatwym w obsłudze nawet dla początkujących, ale być może zbyt prostym dla zaawansowanych. Zwłaszcza, jeśli ktoś użytkował wcześniej pulsometr posiadający te cechy. Mnie ich nie brak.

Opaska pulsometru PC 25.10Kosztuje 165 zł, a PC 15 nawet 125 zł. Po co więc brać droższy, uboższy w funkcje pulsometr ? Kodowanie i cyfrowy przesył danych to wystarczająca odpowiedź na to pytanie. I to nie tylko jeśli planuje się treningi w grupie. Nadajnik w opasce piersiowej pulsometru rejestruje elektrokardiogram monitorując załamki o najwyższej amplitudzie i czas. Te dane umożliwiają obliczenie tętna. Informacja jest kodowana cyfrowo i wysyłana wraz z identyfikatorem naszej opaski piersiowej. Paczka danych prawdopodobnie oprócz informacji o EKG i kodzie opaski, zawiera wyliczone CRC ( cyclic redundancy check ), co zapewnia sprawdzenie poprawności oPodświetlenie pulsometru PC25.10debranych danych. Jeżeli odebrane dane będą różnić się od nadanych z powodu zakłóceń elektromagnetycznych z tła, paczka danych może zostać naprawiona, albo odrzucona z powodu zbyt dużej ilości błędów.

Dla użytkownika oznacza to, że wadliwe odczyty nie będą spowodowane błędem przesyłu, aczkolwiek mogą być cały czas powodowane błędem rejestracji EKG (źle zmoczone elektrody, artefakty pracy mięśni itp. ). Oprócz tego, po synchronizacji zegarka i opaski, sygnał od innych, czy to cyfrowy czy analogowy nie będzie zakłócał odczytu, z powodu obecności indywidualnego kodu w każdej paczce danych - inne będą ignorowane. Jedynie synchronizacja musi być wykonana w pewnej odległości od grupy ćwiczących z pulsometrem. Koledze, który stał blisko mnie udało się zsynchronizować swój zegarek z moją opaską :-)

Nazwa PC 25.10 sugeruje, że coś zostało poprawione względem PC15 i rzeczywiście. Wiele osób narzekało na łamiący się pasek przy zegarku, w nowym produkcie koperta jest zalana Koperta pulsometru PC 25.10w miękkim plastiku i stanowi całość z paskiem. Nic więc nie powinno się łamać. Koperta jest elegancka, sportowa. Nie wygląda już tak ciężko jak to było w PC15. Podświetlenie również zostało zrealizowane w inny sposób - jest "negatywne". Trochę szkoda, że zdecydowano się na "szybkę" z poliwęglanu, zamiast kwarcowego szkła, bo to łatwiej zarysować. Przyciski są metalowe, działają dość pewnie. W komplecie otrzymujemy opaskę piersiową cyfrową z grupy Onyx o zaokrąglonym kształcie, wyglądającą inaczej niż to było w PC15.

 

Nie byłbym sobą, gdybym nie wykonał kilku testów : 

  1. Częstość odświeżania pulsu zależy od odległości nadajnika i odbiornika oraz artefaktów ruchowych. Podczas jazdy na rowerze i w spoczynku osiąga 0.5 Hz (raz na 2s), podczas intensywnego biegu z machaniem kończynami górnymi wynosi średnio jeden odczyt na 7s. W pierwszym przypadku nie obserwowałem większych odchyleń od wartości 0.5Hz, w drugim częstość odświeżania zmieniała się w szerokich granicach od 2 do 15 sekund. Nie zdarzyło się jednak pojawienie odczytu "0" związanego ze zgubieniem sygnału i wyświetleniem "No signal", ani też odczytu nieadekwatnego do bieżącego tętna.
  2. Dokonałem pomiaru obszaru w którym nie pojawiają się problemy z przesyłem. Podczas, gdy pulsometr jest założony na rękę, wszędzie w jej zasięgu jest obecny odczyt, natomiast jeśli zdejmie się zegarek, to po bokach klatki piersiowej pojawia się "dziura" zmniejszająca zasięg do około 40 - 50 cm.

Podczas użytkowania przez czas 7h 30min udało mi się jeden raz uzyskać wadliwy odczyt (puls 230/min), pojawił się zaraz po założeniu opaski. Powodem mogło być niewystarczające namoczenie elektrod. Podczas treningu ten problem nie występował. Nie udało mi się też zgubić sygnału. Jedynym zaobserwowanym minusem jest dostęp do stopera jedynie po wyłączeniu treningu. Czas treningu dobrze jednak odzwierciedla rzeczywisty czas, jaki upłynął, bo pulsometr nie gubi sygnału.

Tu można się pobawić pulsometrem ONLINE...

Pozytywnie oceniam nowy produkt Sigmy, mam nadzieję, że posłuży mi jak najdłużej.

 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi
Jestem członkiem agregatora naukowego researchblogging.org