wtorek, 26 lutego 2013

Wizualizacja danych to graficzny sposób prezentacji informacji. Jest szczególnie ważna, bo dane graficzne same w sobie mogą przekazać olbrzymią ilość informacji na raz. Wynika to ściśle z naszej ewolucji, wyjątkowo dobrze ewolucyjnie rozwinięte procesy spostrzegania kolorów, ruchu, wyprzedzają znacznie później rozwiniętą umiejętność czytania. Postrzeganie obejmuje cały obraz w jednym momencie, a do przeczytania tekstu potrzebne jest prześledzenie słowo po słowie i niemal litera po literze. Są dane abstrakcyjne, jak dane liczbowe, które zyskują wiele po przyporządkowaniu im kolorów, same w sobie prawie nie nadają się do interpretacji wzrokowej przez czytelnika. Czym wyższa liczba wymiarów, tym trudniejsza wizualizacja, a tekst już przy dwóch wymiarach przestaje być odpowiednim narzędziem przedstawienia danych i powinien być od razu odrzucony. 

ściągnij bibliotekę - kliknij tutaj prawym przyciskiem myszy i wybierz "zapisz jako".

Wizualizacja danych naukowych

Często w projektach naukowych używane są skomplikowane biblioteki służące wizualizacji danych, zasadniczym problemem związanym z tego typu oprogramowaniem jest niewielka przenośność. Pliki wykonywalne nie do końca sprawdzają się w prezentacji wyników swojej pracy szerokiemu gronu ludzi, ze względu na fragmentację oprogramowania i systemów operacyjnych stosowanych w skali globalnej. Pliki wykonywalne w dobie rozpowszechnienia złośliwego oprogramowania i walki o dane osobowe budzą niechęć wielu osób, a ich instalacja może być zarówno groźna jak i czasochłonna.

HTML5 - efektywny i przenośny.

Na szczęście pojawił się HTML5, który wraz z zaawansowanym i bardzo wydajnym javascript’em umożliwia tworzenie wizualizacji danych zbliżających się efektywnością i szybkością działania, do plików wykonywalnych. Wszystko to dzieje się w przeglądarce, która jest dostępna dla wielu systemów operacyjnych i działa bardzo szybko. Pewne elementy wyświetlania są wspomagane sprzętowo, tak jak to dzieje się w specjalizowanych bibliotekach do wizualizacji danych, a których użycie do tej pory wymagało kompilacji.

Obiekt Canvas pozwala na rysowanie w czasie rzeczywistym przy pomocy pewnych metod prymitywnych, a zarazem umożliwia tworzenie przy ich pomocy bardziej zaawansowanych funkcji. Podobnie, użycie tego elementu zezwala na dostęp do danych zawartych lokalnie w obrazie, a więc wiele algorytmów cyfrowego przetwarzania obrazów może działać w formie rozproszonej na komputerach użytkowników, a nie jak dotychczas, jedynie na serwerze.

Utrzymać uwagę na celu nadrzędnym.

Ideałem w przypadku wizualizacji danych dla celów webowych i naukowych, jest zastosowanie relatywnie łatwej w użyciu biblioteki, która ‘po prostu działa’, aby twórca nie musiał poświęcać długich godzin na choćby uruchomienie wyświetlania. Osoby, które na co dzień zajmują się obliczeniami naukowymi powinny móc użyć developerskiej wersji prostej biblioteki, która pozwoli na bieżąco sprawdzać prawidłowość działania algorytmów, a sama w sobie nie przyprawi o ból głowy w implementacji. W ostatecznej wersji można poświęcić dodatkowe godziny na opanowanie bardziej zaawansowanych sposobów wizualizacji danych, podczas pracy dąży się do jak najprostszego sposobu, aby móc zogniskować uwagę na celu nadrzędnym, a więc samych obliczeniach naukowych. W chwili obecnej łatwo znaleźć ogólne i zaawansowane kombajny graficzne, które nie spełniają założenia prostoty, których modyfikacja i dostosowanie do własnych potrzeb jest możliwa jedynie dla osób, które zajmują się ich wdrażaniem na co dzień. Osoba pracująca nad innym tematem, okazjonalnie używająca bibliotek wizualizacji może mieć z tym duże kłopoty.

To właśnie moja motywacja, podczas tworzenia biblioteki javascript do wyświetlania wykresów liniowych, a także obecnie prezentowanej biblioteki do wizualizacji danych z obliczeń naukowych. W tym przypadku wyświetlenie danych można uzyskać już po napisaniu kilku linijek tekstu w javascript. Wklejenie prostego kilkulinijkowego szablonu i zastąpienie przykładowych danych, własnymi, nie powinno zająć więcej jak minutę czasu. Biblioteka sama interpretuje dane liczbowe zawarte w tablicy dwuwymiarowej i dostosowuje do nich dynamiczne skale wyświetlania kolorów, danych liczbowych i wektorów.

Jak to działa?

Biblioteka ta umożliwia wyświetlenie dwuwymiarowej tablicy z danymi liczbowymi w formie graficznej mapy kolorów, wektorów i liczb. Każda z tych funkcjonalności jest dynamicznie skalowalna, a więc nie wymaga od użytkownika ustalania zakresów. Efektem tego rozwiązania jest prostota implementacji i brak wymagań co do dodatkowego kodu.Biblioteka do wizualizacji danych po prostu działa.

Po podpięciu do niej tablicy dwuwymiarowej, wartości są analizowane i biblioteka automatycznie dobiera skalę kolorystyczną, długości wektorów i zaokrąglanie wartości liczbowych tak, aby wszystko wyglądało i wyświetlało się bezbłędnie. Oprócz tego funkcje zwarte w niej są logicznie pogrupowane i mają informatywne nazwy, modyfikacje nie powinny stanowić dużego problemu, a wręcz, są wskazane. Każdy sposób wizualizacji danych powinien być dostosowany do indywidualnych potrzeb twórcy. Teraz, kiedy wszystkie kluczowe elementy są gotowe, pozostaje jedynie dostosowanie detali, a i bez tego dane prezentują się dobrze.

Wizualizacja danych javascript

Co należy zrobić, aby ją uruchomić? Należy ściągnąć ją stąd, następnie dołączyć w swoim pliku HTML. Podstawę stanowi utworzenie obiektu canvas, a następnie w javascript stworzenie nowego obiektu (nazwijmy go draw) klasy SciDraw, a więc naszego wykresu. Kolejnym krokiem jest wskazanie stworzonego wyżej obiektu canvas, jako powierzchni do rysowania - draw.canvas i w reszcie dołączenie naszej surowej tablicy dwuwymiarowej z danymi do obiektu draw.data. Teraz pozostaje jedynie odrysowanie danych na powierzchni canvas przy pomocy  draw.plot. Jeśli wszystko poszło dobrze, na płótnie(canvas) pojawią się kolory i sformatowane wartości.

Ściągnij i obejrzyj działający przykład (plik zip)

Zapraszam do testowania funkcjonalności biblioteki, wyrażam zgodę na jej dowolne modyfikowane i publikowanie na swoich stronach internetowych i w projektach naukowych. W najbliższej notce postaram się napisać więcej na temat dostosowania biblioteki do własnych potrzeb i pokazać działający przykład użycia. Więcej programowania na podstronie, możesz też skorzystać z poniższej wyszukiwarki.

sobota, 23 lutego 2013

Ćwicząc dla odchudzania należy ustalić sobie poboczny cel. Nie istnieją ćwiczenia uniwersalne, ideał urody zmieniał się w zależności od epoki. W obecnej rzeczywistości mamy do wyboru kilka ideałów budowy ciała nierówno dzielących nasze społeczeństwo. Wybór jednego z nich powinien ukierunkować formę ćwiczeń odchudzających. W skrócie można wybrać profil z zakresu od typu atletycznego do szczupłego długodystansowca. Niestety nie każdy wybrany kierunek okazuje się być równie dobry biorąc pod uwagę zdrowie. Ćwiczenia oporowe, jakie są wymagane dla osiągnięcia dużej masy mięśniowej, nie działają najlepiej na układ sercowo- naczyniowy i predysponują raczej do krótkotrwałych wysiłków o znacznej intensywności. Duża masa mięśniowa nie idzie w parze z ćwiczeniami aerobowymi, choć z tych nie należy w żadnym razie rezygnować. Także w treningu na siłowni, ćwiczenia tlenowe powinny stanowić nieodzowną część planu, pomimo ich negatywnego wpływu na masę mięśni. Zapewniają one coś nie do zastąpienia - utrzymanie proporcji pomiędzy rozwojem układu sercowo- naczyniowego i oddechowego, a resztą ciała.

Jak schudnąć?

Warto przeczytać pierwszą część cyklu artykułów na temat ćwiczeń odchudzających. Od czego zacząć?

Ogólna sprawność, czyli coś spomiędzy dwu skrajnych przypadków wspomnianych wyżej, to dobre rozwiązanie na początek. Z tego miejsca łatwo będzie w miarę specjalizacji podążyć w wybranym kierunku. W tej sytuacji plan treningowy winien równoważyć i przeplatać ćwiczenia aerobowe, długotrwałe wybiegania i ćwiczenia oporowe, biorąc pod uwagę indywidualne predyspozycje organizmu. Obserwacje reakcji naszego ciała na wybrany kompromis powinny prowadzić do korekt wprowadzanych na bieżąco co kilka tygodni. Konieczność korekt bierze się z indywidualnych tendencji do budowania masy mięśniowej lub jak część osób uważa, do przekuwania tkanki tłuszczowej w mięśniową. Makroskopowo rzeczywiście może to tak wyglądać. Pod spodem w organizmie ma miejsce wiele przemian, które nie znajdują widocznego na zewnątrz wyrazu. 

Ćwiczenia tlenowe.

Zasadniczym mechanizmem działania efektywnych ćwiczeń odchudzających powinien być metabolizm tlenowy, tylko ta forma pozwala na utrzymanie wysokiej długotrwałej średniej mocy generowanej przez nasz organizm, a jak wiemy od tego właśnie zależy tempo spalania kalorii. Intensywność tych ćwiczeń powinna być dobrana do możliwości organizmu, nieraz po konsultacji z lekarzem specjalistą (na przykład kardiologiem). Jeśli nie mamy dodatkowych chorób przewlekłych, można rozpocząć z intensywnością pozwalającą na podtrzymanie wysiłku co najmniej przez 15 - 30 minut. 

Zaangażuj duże grupy mięśniowe!

Zaangażowanie dużych grup mięśniowych to klucz ćwiczeń odchudzających. Przy niewielkiej gęstości naczyń włosowatych w mięśniach szkieletowych i równie niskiej ilości mitochondriów u początkującego sportowca amatora, jedynie zaangażowanie fizycznie dużych grup mięśni pozwala rozwinąć skrzydła tlenowego metabolizmu. Reakcją na obciążenie będzie szybkie zwiększenie gęstości naczyń i mitochondriów w mięśniach, co pociągnie za sobą efektywniejsze spalanie kalorii i szybki start przemian, których końcowym efektem jest organizm korzystający z zasobów tkanki tłuszczowej. Rozpoczęcie treningów, oprócz spalania kalorii, owocuje nabyciem przez organizm umiejętności korzystania z posiadanej tkanki tłuszczowej.

Naucz organizm korzystać z zasobów energii. 

Jest to nad wyraz widoczne u ultramaratończyków, którzy są w stanie w ciągu relatywnie krótkiego czasu drastycznie zmniejszyć grubość warstwy tkanki tłuszczowej podskórnej w niemal całym organizmie. W miarę utraty masy ciała, utrzymanie kontroli nad wagą będzie coraz łatwiejsze.

Wynika to ze statystycznego zmniejszenia rozmiaru komórki tłuszczowej, a ma swoje podstawy w histologii i cytologii ( nauka o tkankach i komórkach). Komórka tłuszczowa to kropla tłuszczu z rąbkiem cytoplazmy i organelli zepchniętych na obwód. Wszelka wymiana składowanej w niej energii zachodzi pomiędzy obwodem komórki a jej zewnętrzem. Czym większa kropla tłuszczu, tym proporcja objętości do powierzchni wyższa. Objętość zależy od 3 potęgi średnicy komórki, a powierzchnia od drugiej. Mniejsze komórki szybciej reagują na zmiany zapotrzebowania organizmu. Poprawia się też unaczynienie tkanki tłuszczowej i reakcja na hormony (insulina, glukagon). W miarę stosowania ćwiczeń odchudzających organizm odzyskuje utraconą kontrolę nad tkanką tłuszczową, a ta zaczyna znów działać na naszą korzyść.

Odchudzanie po treningu.

Ćwiczenia odchudzające, zwłaszcza angażujące cały organizm, jak bieganie, mają wpływ na tempo metabolizmu spoczynkowego. Ćwiczenia przyspieszają spalanie kalorii nie tylko podczas ich trwania, ale nawet do 48h po zakończeniu aktywności fizycznej. Ma to związek z początkowym spłacaniem długu tlenowego, następnie z odtwarzaniem i reorganizacją zasobów energetycznych, a także naprawą uszkodzonych tkanek. Te mechanizmy aktywują też komórki macierzyste, co niesie wiele ogólnoustrojowych i nie do końca poznanych konsekwencji.

Zobacz też prawdy i mity o odchudzaniu.

Ćwiczenia w odchudzaniu kierunkowym.

Postarajmy się doprecyzować zależność pomiędzy ćwiczeniami danej grupy mięśniowej i efektami tych ćwiczeń na tkankę tłuszczową w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Otóż nie ma bezpośredniego połączenia anatomicznego pomiędzy mięśniami, a znajdującym się ponad nimi tłuszczem. Mięśnie pracują całkowicie niezależnie, a jedynym połączeniem jest organizm jako całość. Zachodzi więc wymiana tłuszcz-organizm-mięśnie. A jednak większość osób podkreśla miejscowe efekty. Wytłumaczenie stanowi tu temperatura, ruch i predylekcja. Pracujące mięśnie, rozgrzane podczas ćwiczeń odchudzających, powodują lokalne podwyższenie temperatury w tkance tłuszczowej znajdującej się w ich anatomicznym sąsiedztwie. Na skutek podwyższonej temperatury i ruchów skrętnych i zginających, w tkance tłuszczowej dochodzi do czasowego przekrwienia i zależnego od temperatury wzrostu tempa metabolizmu. To powoduje przyspieszenie obrotu lipidami i przy wzroście zapotrzebowania, preferencyjnym ubywaniu zasobów energetycznych tego obszaru. Nie bez znaczenia jest predylekcja danego obszaru do szybkiego obrotu tkanką tłuszczową. Są więc obszary reagujące na zmiany odżywienia i zapotrzebowania jako pierwsze.

Po raz kolejny pulsometr.

Wspomnę po raz kolejny, że osiowym elementem ćwiczeń odchudzających powinien być pulsometr. To on informuje nas o intensywności wysiłku, a co za tym idzie, tempie spalania kalorii. W razie gorszego samopoczucia umożliwia, wraz z odrobiną wiedzy, prostą weryfikację kardiologiczną. To pulsometr poinformował jedną z czołowych biegaczek narciarstwa klasycznego o czasowych problemach z sercem. Biegaczka nie czuła się najlepiej, a na pulsometrze zauważyła puls nieosiągany przez nią nawet podczas maksymalnego wysiłku, a zarazem dysproporcję pomiędzy obciążeniem treningowym i normalnym przy tym pulsie. Także u rozpoczynającego przygodę ze sportem, pulsometr wykształci świadomość swojego organizmu i da wymierną motywację do kontynuowania treningów.

Wkrótce napiszę o reakcjach kompensacyjnych i powszechnym myleniu odwodnienia z odchudzaniem.

środa, 13 lutego 2013

W tym artykule chciałbym wyjaśnić od czego, z punktu widzenia lekarza, należy rozpocząć ćwiczenia odchudzające by czuć się i wyglądać zdrowo. Ćwiczenia na odchudzanie, to fraza bardzo często powtarzająca się wśród zapytań wyszukiwarki. Zastanówmy się, czy istnieje coś takiego. A może jest to tylko odpowiedź na zapotrzebowanie Internautów szukających rozwiązania, które nie wymaga zmiany tego, co zmienić najtrudniej - swoich przyzwyczajeń. 

Ćwiczenia odchudzające, od czego zacząć.

Równowaga energetyczna, a ćwiczenia odchudzające.

Masa ciała stanowi wypadkową równowagi energetycznej organizmu w czasie. Zdanie to stanowi fundament dalszych rozważań i jednocześnie najbardziej ścisłe matematycznie sformułowanie problemu. Jest kompilacją wiedzy medycznej i fizjologii organizmów żywych. Ćwiczenia na odchudzanie stanowią sposób zwiększenia składowej ujemnej, których głównym celem jest maksymalizacja wydatku energetycznego. Niewiele to jednak da, jeśli składowa dodatnia, a więc ładunek kaloryczny w jednostce czasu zwiększy się. Do tego typu zmiany będzie dążył organizm.Nasze ciało pragnie za wszelką cenę podtrzymać bieżącą równowagę. Jeżeli chcemy schudnąć, stosując ćwiczenia odchudzające, nasze ciało poprawi nam apetyt, aby równowaga czynników dodatnich i ujemnych rozrachunku kalorycznego pozostała niezmieniona. 

Odchudzanie - stosowanie diety. Część pierwsza

Odchudzanie - stosowanie diety. Część druga

Wielu zawodowych sportowców boryka się z problemem odwrotnym. Zwróćmy jednak uwagę, że ich tempo spalania kalorii i dzienny wydatek energetyczny jest z metabolicznego punktu widzenia niemożliwy do osiągnięcia dla większości osób, które zaczynają przygodę z ćwiczeniami, a których nadrzędnym celem jest utrata masy ciała. Główną przeszkodą w osiągnięciu znanej sportowcom intensywności dla przeciętnej osoby, jest wydolność organizmu, a więc zdolność układu sercowo-naczyniowego do utrzymania metabolizmu tlenowego przez dłuższy czas. Choć większość z nas jest zdolna do utrzymania wysokiej intensywności ćwiczeń odchudzających przez kilkadziesiąt sekund, prawdziwym celem jest powściągnięcie się i zwolnienie obrotów, aby wytrzymać przez godzinę. 

Rozwijanie w sobie motywacji.

Na wstępie warto zrozumieć, że budowa organizmu w największym zakresie zależy od stylu życia, a w znacznie mniejszym od genetyki. Stąd pochodzi najważniejszy wniosek, dający biologiczny sens dalszym rozważaniom. Nie ma osób, których masa ciała jest zdefiniowana genetycznie. Istnieje tylko predyspozycja genetyczna. Każdy stan rzeczy da się zmienić, a ciało da się z łatwością kształtować. Metaforycznie rozumiane ćwiczenia na odchudzanie istnieją, choć często są z początku ćwiczeniami umysłu. Ćwiczenia te mają rozwijać motywację i chęć osiągania wyznaczonych sobie celów. Osiąganie celu należy sobie wyobrażać jako drogę, którą przechodzimy, odwiedzając w jej trakcie kolejne stacje. Nie należy wyobrażać sobie efektu końcowego, ale kolejne etapy jego osiągania i samą drogę, ze wszystkimi akceptowalnymi jej trudami. Realizację celu, jaki ma być osiągnięty poprzez stosowanie m.in. ćwiczeń odchudzających należy poprzedzić oceną bieżącego stanu, bieżących 'to do', rzeczy, które chcemy zmienić wraz z motywacją tych zmian.

Należy zwrócić szczególną uwagę na tryb życia z uwzględnieniem kluczowych aspektów, takich, jak dzienny ładunek kaloryczny spożywanych statystycznie pokarmów. Początkiem drogi powinno być wyznaczenie sobie celów, poprzez analizę bieżących problemów. Nie sama masa ciała jest problemem. Masa ciała to rezultat problemów, do których mogą należeć zaburzenia bilansu kalorycznego w lub bez kontekstu genetycznego i społecznego. Niezależnie od skłonności genetycznych, warto przeanalizować pewne wielkości liczbowe, poprzedzając to skrupulatnym notowaniem spożywanych posiłków.

Pamiętajmy, że sam fakt obserwacji wpływa na obiekt obserwowany. Jeżeli zobowiązaliśmy się zapisywać posiłki i kalorie w nich zawarte, będzie to prawdopodobnie wystarczający powód, aby proces jedzenia zatrzymać na poziomie pomyślenia o posiłku. Być może, gdyby nie fakt zapisywania, posiłek zostałby zjedzony, jeśli tak, warto go zanotować. Kolejnym powodem zmian w diecie jest samo założenie odchudzania i stosowania ćwiczeń odchudzających. To także niejako odrealnia zapis na kartce, sprawiając, że daleko mu do rzeczywistości sprzed odchudzania. Rzeczywistości, która sprawiła, że nasze ciało wymaga stosowania ćwiczeń odchudzających.

Planowanie ćwiczeń odchudzających.

W planowaniu ćwiczeń odchudzających, należy wziąć pod uwagę sprawność organizmu i wydolność fizyczną. Jeśli leczymy się u specjalisty lub specjalista ustalił nam leczenie, można iść do niego z pytaniem o możliwą intensywność i czas ćwiczeń fizycznych od jakiego powinniśmy zacząć. Aby znać tę intensywność warto z początku nie tylko słuchać swojego ciała, ale też wyposażyć się w niedrogi pulsometr. To właśnie puls podczas ćwiczeń definiuje intensywność, a tę intensywność należy rozumieć jako tempo wypompowywania kalorii. Średnie tempo usuwania kalorii (puls), pomnożone przez czas w którym to średnie tempo było mierzone, daje całkowitą ilość spalonych kalorii. 

Z biegiem czasu nasza pompa z każdym cyklem pracy (jedno uderzenie serca) będzie wypompowywać więcej kalorii, wraz z tym, poprawi się wspomniana wyżej wydolność organizmu. Poznamy to mierząc sobie puls spoczynkowy. Będzie on coraz niższy, a skalą zmian są w tym przypadku tygodnie i miesiące, podczas których podejmujemy aktywność fizyczną. Pomimo tego, że większość osób radzi, by badać puls spoczynkowy rano po przebudzeniu się, ja radzę robić to wieczorem, po kilkunastu minutach wypoczynku w pozycji leżącej. Poranne stresy nadchodzącego dnia znacznie wypaczają wyniki. 

To bardzo istotne, by nie zaczynać stosowania ćwiczeń odchudzających ze zbyt dużą intensywnością. Trzeba mieć na uwadze własne zdrowie i choroby przewlekłe, a także, co równie ważne, trzeba przyzwyczaić się do odczuwania zmęczenia. Osoby, które dopiero zaczynają, mają tendencje do narzucania sobie zbyt wysokiego tempa, co owocuje trudnym do zniesienia zmęczeniem po kilkudziesięciu sekundach oraz następnie, zatrzymaniem wysiłku. Taka szybka, beztlenowa aktywność zniechęca ćwiczącego, nasila odczucie zmęczenia, nawet po krótkiej, rwanej aktywności. Sztuka polega na tym, aby rozpocząć z intensywnością niższą od docelowej i stopniowo podczas 15 minut, dochodzić do tempa finalnego. Samo finalne tempo ćwiczeń odchudzających powinno być, zwłaszcza z początku, znacznie niższe od maksymalnych możliwości organizmu.

Realizacja planu.

Wszystko to można i należy śledzić na wyświetlaczu swojego pulsometru, który powinien zostać naszym kompanem od początku ćwiczeń. Wymierna wiedza, dotycząca ilości spalonych kalorii, dostarcza motywacji w pokonywaniu kolejnych kroków ustalonej sobie drogi. Pulsometr pomaga nie przekroczyć założonej intensywności ćwiczeń odchudzających, chcąc jednocześnie zbyt szybko osiągnąć widoczne rezultaty. Szybkie ich osiągnięcie to jedynie chwyt reklamowy, w prawdziwym życiu jedynie ciężka praca, która szybko stanie się przyjemnością, zmieni oblicze nas samych. Paradoksalnie zmieni się ciało i umysł, a sport stanie się przyzwyczajeniem i pozytywnym uzależnieniem. Nasze ciało będzie zdrowsze, a umysł stanie się bardziej kreatywny. 

Zapraszam do kolejnych odsłon cyklu artykułów o ćwiczeniach odchudzających. W międzyczasie zapraszam do przeczytania artykułu o bieganiu w kontekście odchudzania. Bieganie to bardzo naturalny rodzaj aktywności, pozwalający łatwo osiągnąć bardzo wysokie tempo spalania kalorii - a więc także wysoki puls. 

Kliknij i przeczytaj część drugą cyklu artykułów o ćwiczeniach odchudzających. W tej części więcej na temat zależności pomiędzy wysiłkiem fizycznym a tempem metabolizmu oraz długotrwałymi efektami metabolicznymi ćwiczeń fizycznych. 

środa, 06 lutego 2013

Nadchodząca wiosna jest okresem relatywnie częstych infekcji górnych dróg oddechowych, czyli tak zwanych przeziębień. Każde z nich jest oceniane w miarę trwania, a czy było ciężkie, sprawdzić można dopiero, gdy całkowicie minie, a więc z perspektywy osoby zdrowej. Kinetyka objawów z reguły przebiega według jednego schematu. Pojawia się ból gardła, wyciek z nosa, kichanie, zapalenie spojówek. Następnie może dołączyć podwyższona temperatura ciała, tkliwość mięśni wraz z uczuciem ogólnego rozbicia i kaszel. Podczas kilku następujących dni, objawy, zazwyczaj także nieleczonego przeziębienia, ustępują całkowicie, pozostawiając po sobie organizm w nieco gorszej formie. To klasyczny przebieg przeziębienia - infekcji wirusowej. Objawy są wieloośrodkowe, a więc w tym samym czasie współistnieje ból gardła, kaszel, wyciek z nosa lub zapalenie spojówek. Wieloośrodkowość pozwala w teorii oddzielić od siebie infekcje wirusowe, od o wiele poważniejszych chorób bakteryjnych, gdzie objawy pochodzą wyraźnie z jednej okolicy, a pomimo tego, stan chorego jest  znacznie cięższy. Należy pamiętać, że przeziębienie może dawać bakteryjne powikłania, a po części od nas zależy, jakie jest ich prawdopodobieństwo wystąpienia. 

Ćwiczenia fizyczne a przeziębienia

Czy można ćwiczyć z przeziębieniem?

Pytanie to jest kluczowe dla wielu osób, które mają pewien cel do zrealizowania w sezonie. W miarę tykającego zegara, cel ów zbliża się i każda przerwa w treningach oddala ćwiczącego od jego osiągnięcia. Większość lekarzy na to pytanie odpowie przecząco, jest to bowiem odpowiedź bezpieczna (dla lekarza i dla pacjenta), choć nie zawsze optymalna w konkretnej sytuacji. Nie każde przeziębienie niesie ze sobą zagrożenie dla zdrowia pacjenta, w danej sytuacji to pacjent powinien o sobie zdecydować rozumiejąc następstwa i ryzyko. Wielu naukowców zajmowało się tym tematem, formułując bardzo ogólne zalecenia.

Przydatne testy.

Nazwijmy je po polsku testem szyi 'neck check'. Jest to kwintesencja anatomicznego położenia objawów. Jeśli więc żaden z objawów przeziębienia nie schodzi poniżej poziomu szyi, istnieje możliwość ćwiczeń o niewielkim/średnim nasileniu ze znikomym ryzykiem. Objawy te obejmują ból gardła, katar, łzawienie. W przeciwieństwie do tego kaszel, nudności, wymioty, bóle mięśni, uczucie ogólnego rozbicia i gorączka, są przeciwwskazaniem do każdej aktywności fizycznej. Co ciekawe, w tym przypadku, stresy związane z życiem osobistym i pracą traktowane są na równi z aktywnością fizyczną i zdecydowanie przeciwwskazane. Istnieje też drugi test, który stanowi niejako fazę drugą wykluczeń po ‘teście szyi’. Chodzi o 'test progresji' objawów klinicznych po rozpoczęciu umiarkowanej aktywności na początku treningu. Jeśli więc objawy przeziębienia w istocie nie schodzą poniżej poziomu szyi, a zależy nam na kontynuowaniu treningu, należy poznać odpowiedź organizmu na ćwiczenia. Przy niewielkiej intensywności objawy powinny ustąpić, powinna poprawić się drożność przewodów nosowych, zniknąć ból głowy i słabnąć drapanie w gardle. Nasilające się dolegliwości świadczą o konieczności rezygnacji z ćwiczeń.

Jestem przeziębiony i chcę ćwiczyć, co mi grozi?

Oczywiście testy te nie zawsze są w stanie zapewnić stuprocentowe bezpieczeństwo. Trwające przeziębienia mogą dawać obraz podobny do rozpoczynającej się grypy. W tym drugim przypadku bezwzględnie nie należy ćwiczyć. Istnieją też wirusy mające powinowactwo zarówno do dróg oddechowych jak i do mięśnia sercowego (Coxackie). Ćwiczenia fizyczne w przypadku infekcji powodowanej tym patogenem zwiększają rozległość uszkodzeń mięśnia sercowego i nasilają objawy kliniczne, a więc zaburzenia rytmu serca, a także w skrajnych przypadkach mogą powodować niewydolność krążenia. Prowadzenie treningów o dużej intensywności powoduje również powstanie okna obniżonej odporności podczas którego nasila się replikacja wirusa, a uszkodzenia tkanek spowodowane stresem mechanicznym niepotrzebnie angażują układ odpornościowy, który nie może ogniskować swoich działań na rozwijającej się infekcji. Prowadzono badania na zwierzętach, które dostarczyły niemal jednoznacznych odpowiedzi na temat reakcji naszych organizmów na ćwiczenia przed i w trakcie infekcji. Ze zrozumiałych względów tego typu badania na ludziach nie mogą być prowadzone.

Wykonywanie ćwiczeń fizycznych przed infekcją miało działanie ochronne, wzmacniające odporność i zmniejszające nasilenie objawów klinicznych. Ćwiczenia fizyczne w trakcie aktywnej fazy infekcji u szczurów powodowało co prawda zmniejszenie tempa utraty masy mięśniowej i osłabiały katabolizm, jednak w zależności od patogenu, powodowały czasem znaczne zwiększenie śmiertelności. Ćwiczenia w poliomyelitis powodowały silniejszą wiremię i co za tym idzie, rozleglejsze porażenia w następnej fazie choroby. Znane są też wspomniane wyżej negatywne skutki ćwiczeń w trakcie wirusowego zapalenia mięśnia sercowego (tym razem obserwowane u ludzi).

Są jednak choroby w których umiarkowane ćwiczenia fizyczne (spacer) nie powodują zauważalnych negatywnych następstw, a wręcz mają efekty pozytywne. Należą do nich wirusowe zapalenie wątroby i właśnie zwykłe przeziębienia.

Czy branie udziału w zawodach ma sens podczas przeziębienia?

Zasadniczo branie udziału w zawodach nie jest zalecane, nawet w przypadku infekcji spełniającej kryteria określane w obu wspomnianych wyżej testach, ze względu na dużą intensywność wysiłku. Tego typu wysiłek niesie ryzyko znacznego spadku oporności i może powodować nie tylko ciężki przebieg samego przeziębienia, ale też powstanie powikłań bakteryjnych. Nie jest też możliwe osiągnięcie zadowalających rezultatów podczas zawodów sportowych w aktywnej fazie infekcji. Już sama obecność podwyższonej temperatury ciała powoduje osłabienie siły mięśniowej do 30% w stosunku do wyników sprzed choroby. O około 25% obniża się wydolność tlenowa. Ma to ścisły związek ze zmienioną zdolnością do redystrybucji krążenia obwodowego i specyficzną reakcją mięśnia sercowego na infekcję. Podczas jej trwania spada objętość wyrzutowa, co jest częściowo kompensowane przyspieszeniem rytmu pracy serca. Rośnie więc puls spoczynkowy i zwiększa się nachylenie krzywej puls/moc. Dla danej intensywności treningów, odpowiadający puls jest o wiele wyższy. Pewne (wysokie) poziomy intensywności wysiłku stają się nieosiągalne. W zdecydowanej większości przypadków ryzyko jest niewspółmiernie duże w stosunku do możliwych efektów. Odradzam branie udziału w zawodach sportowych podczas każdego przeziębienia.

Kiedy należy powrócić do aktywności fizycznej sprzed choroby?

Zależy to od intensywności i czasu trwania infekcji, a także osobniczej zdolności do regeneracji. Najważniejsze jest kilka pierwszych dni, podczas których organizm wytwarza swoistą odpowiedź na atakujący patogen. Podczas tych dni organizmowi trzeba zapewnić spokój, zarówno od pracy fizycznej jak i stresu emocjonalnego. Po tym okresie czasu, brak objawów 'poniżej' szyi, a także ogólnoustrojowych może pozwolić na umiarkowaną aktywność fizyczną. Jeśli te lekkie ćwiczenia podczas trwania przeziębienia nasilają objawy, lub objawy nie mają tendencji do ustępowania podczas treningu, także warto odsunąć wysiłek o kilka dni. 
Silniejsze infekcje, związane z gorączką, ogólną bolesnością mięśni i osłabieniem powinny odsuwać ćwiczenia do czasu całkowitego ustąpienia objawów ( niekoniecznie do zaprzestania leczenia ), ale nie mniej niż o tydzień.

Podobnie infekcje żołądkowo-jelitowe, bywają powodowane wirusami wykazującymi powinowactwo do mięśnia sercowego. Z tego powodu warto szczególnie zwracać uwagę na nie podejmowanie niepotrzebnego wysiłku o dużej intensywności podczas ich trwania. Nie bez znaczenia są zaburzenia elektrolitowe i odwodnienie, często związane z zaburzeniami funkcjonowania przewodu pokarmowego. Zalecam przynajmniej kilka dni karencji po ustąpieniu ostatnich objawów.

Jak postępować podczas choroby?

Niemal zawsze podczas choroby należy unikać całodniowego leżenia w łóżku. Zaleca się wstawanie i chodzenie po domu, unikając cięższych domowych obowiązków, a zapewniając sobie odpowiednią ilość pełnowartościowego białka zwierzęcego, owoce i dużą ilość płynów. Stres  związany z aktywnością fizyczną jest traktowany na równi ze stresem emocjonalnym, dlatego praca jest także przeciwwskazana podczas przeziębienia. Należy o tym pamiętać, bo nawet pracownicy służby zdrowia łatwo zalecają rezygnację z biegania czy jazdy na rowerze, jednocześnie trudniej im przychodzi zaproponowanie czasowego zwolnienia ze stresujących zajęć w pracy zawodowej. Kilka dni odpoczynku może znacząco wpłynąć na całe przyszłe życie i z tą świadomością warto podchodzić do przeziębień, także w kontekście ćwiczeń fizycznych.

niedziela, 27 stycznia 2013

Ćwiczenia fizyczne i systematyczne uprawianie sportów wydolnościowych, jak bieganie i jazda na rowerze ma zbawienne efekty na układ krążenia i oddechowy. Efekty neurofizjologiczne, oddziaływanie na inteligencję, pozostają jednak w dużej mierze niezbadane. Naukowcy budują hipotezy, bazując na przedłużaniu wspomnianych wyżej rezultatów także na działanie ośrodkowego układu nerwowego i intelekt.

Ćwiczenia fizyczne a inteligencja

Specyficzne efekty ćwiczeń.

Istnieje kilka hipotez, które próbują wyjaśnić pochodzenie pozytywnego wpływu wysiłku na zdolność przetwarzania informacji i myślenie twórcze. Podczas ćwiczeń fizycznych wydzielają się endorfiny, zmieniające działanie kory mózgowej, czasowo rośnie ciśnienie tętnicze, mózg długotrwale generuje wzorce ruchowe, co wiąże się z silną i długotrwałą cykliczną aktywnością elektryczną. Ponadto tego typu wzorce ruchowe wymagają dużej integracji obydwu półkul mózgowych, w przeciwieństwie do ćwiczeń lateralizacyjnych, jak praca przy komputerze albo pisanie, rysowanie i mowa. To tylko niektóre z elementów, tworzących bazowy wzór, charakterystyczny dla wydolnościowych ćwiczeń fizycznych i ich prawdopodobnego wpływu na mózg. Jedno nie pozostawia wątpliwości.

Długo i krótkookresowy wpływ na intelekt.

Ćwiczenia wykazały już swój zbawienny wpływ na inteligencję i myślenie, także w badaniach naukowych i ich statystycznie opracowywanych rezultatach. Badano osoby starsze, aktywnie uprawiające sport, analizując dwie grupy. Pierwszą z nich jest grupa maratończyków i kolarzy po 60 roku życia, porównywana z grupą kontrolną, nie wykraczającą poza przeciętną codzienną aktywność.  Sportowcy radzili sobie lepiej w co najmniej jednym teście (five-point test), w porównaniu z grupą kontrolną. Nie zanotowano u nich wzrostu stężenia czynników neurotroficznych (BDNF), natomiast wyodrębniła się grupa osób z wyraźnym ich obniżeniem związanym z rodzinnym występowaniem choroby Alzheimera. W tej grupie nie zanotowano jednak pogorszenia zdolności do rozwiązywania testów zdolności intelektualnych.

Podobne badania przeprowadzono na grupie studentów, gdzie testowano umiejętność kreatywnego myślenia. Pozytywne efekty ćwiczeń fizycznych ujawniły się już bezpośrednio po treningu i przedłużały się. Nie zbadano czasu, w którym statystycznie pozytywny wpływ poprzedniego ćwiczenia utrzymywał się, ale prawdopodobnie czas ten jest dłuższy niż kilka godzin. Natomiast w czasie ćwiczeń zdolności ściśle związane z korą przedczołową, czyli najnowszym filogenetycznie obszarem mózgu, są mocno obniżone. Umiejętności zbadane przez naukowców to pamięć operacyjna, zdolności operacji na liczbach i podtrzymywanie uwagi. Paradoksalnie, starsze rozwojowo obszary odpowiedzialne za zdolności werbalne, nie ulegają czasowemu stłumieniu podczas ćwiczeń. Wygląda na to, że mózg podczas wysiłku działa zgoła inaczej i wpływ ćwiczeń rozciąga się, choć ze skrajnie przeciwnymi rezultatami także na czas po treningu.

Biegać, aby uczyć się efektywnie.

Opłaca się więc ćwiczyć, nie tylko mając obciążenia w postaci cukrzycy, nadwagi i otyłości oraz rodzinnego występowania chorób neurodegeneracyjnych. Prawdopodobnie systematyczne ćwiczenia fizyczne mogą znacznie poprawić zdolności intelektualne w wielu aspektach, ze szczególnym naciskiem na pamięć i elementy związane z najnowszym rozwojowo obszarem kory mózgu. A więc myślenie abstrakcyjne i kreatywność wręcz idą w parze z bieganiem i jazdą na rowerze. Nie zapominajmy na co dzień o tym, że to, co dobre dla ciała jest też dobre dla naszego mózgu i w oderwaniu od ciała fizycznego - dla umysłu.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Nastała zima i temperatura powietrza z łatwością spada poniżej - 10*C. Tak niskie temperatury mogą się przyczynić do wychłodzenia organizmu, a także odmrożeń spowodowanych miejscowym działaniem zimna. Skóra stanowi najważniejszą barierę przed wychłodzeniem ciała, choć w przypadku człowieka jej morfologia ma za zdanie głównie usuwać nadmiar ciepła, niż chronić przed hipotermią. Ma to swoje podstawy w naszym pochodzeniu i wyraża się wysoką wrażliwością na zimno. Co ciekawe, nagi człowiek ginie z wychłodzenia w temperaturach niższych od 15*C.

Ryzyko odmrożenia zimą

Odczucie zimna i reakcja organizmu.

Skóra człowieka jest pokryta włosami, które tworzą warstwę utrzymującą ciepłe, nieruchome powietrze na styku naskórka z otoczeniem. Zapewnia to podstawową barierę termiczną, chroniącą przed wychłodzeniem. Podobną rolę pełnią długie włosy na głowie. Jeśli jednak temperatura powietrza dalej spada, lub pojawia się wiatr, mięśnie przywłośne jeżą włoski na skórze, poprawiając właściwości izolacyjne i miąższość warstwy powietrza, a w odpowiedzi na ten sam odruch, naczynia włosowate w skórze kurczą się, a krew zaczyna przepływać anastomozami tętniczo - żylnymi, omijając łożysko skórne i tym samym unikając wychłodzenia. Bez tego mechanizmu przechłodzona w skórze krew mogłaby łatwo chłodzić wnętrze organizmu i przybliżać hipotermię. Spadająca dalej temperatura, a także nasilający się wiatr, powoduje dyskomfort, nakazujący szukać miejsca schronienia przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi, wyzwalając w reszcie wzrost napięcia spoczynkowego mięśni i termogenezę drżeniową. Ta ostatnia stanowi bardzo efektywny sposób aktywnego generowania ciepła, korzystając z wewnętrznych zasobów energetycznych organizmu. Sposób ten bez wyzwalania zauważalnego dużego ruchu ciała, powoduje wyzwolenie olbrzymiej ilości energii, która natychmiast zostaje zamieniona w ciepło, a rozszerzone przez uwolnione chłodem hormony stresu, naczynia, transportują krew do kluczowych narządów ciała. Dzieje się to z pominięciem powierzchownej części skóry i dystalnych obszarów ciała, co jest zwane centralizacją krążenia. Chroni organizm jako całość, tym samym jednak narażając na odmrożenia pozbawione ogrzewania krwią, dystalne obszary ciała. Obowiązuje tu zasada mniejszego zła.

Czynnik chłodzący wiatru.

Odczucie zimnaCzynnik chłodzący wiatru ma kluczowe znaczenie dla stopnia wychłodzenia organizmu. Naukowcy postanowili ten fakt opisać tworząc równanie wind chill. I tak, prognozy pogody prezentowane szerokiej publiczności w radiu lub telewizji, rzadko uwzględniają istnienie relacji pomiędzy siłą wiatru a odczuciem chłodu. Tym samym pomijają czynnik, odpowiedzialny za kilkustopniową zmianę percepcji temperatury. Nierzadko zdarza się, że przy silnym wietrze, na termometrach zaobserwujemy -15*C, podczas, gdy odczujemy -25. Na rysunku obok krzywa niebieska to temperatura odczuwalna, natomiast krzywa czerwona, temperatura pokazywana przez termometr za oknem. Krzywa temperatury odczuwalnej jest wyliczana uwzględniając prędkość wiatru. Jest to znaczne odstępstwo, na które stacje telewizyjne, na co dzień chwalące się 80% sprawdzalnością prognozy, nie powinny sobie pozwalać. Idealnie na mapach pogody zawsze powinny się pojawiać dwie wartości temperatury. Jedna, odzwierciedlająca wskazanie termometru i druga, reprezentująca temperaturę odczuwalną, czyli w najprostszej wersji biorąca pod uwagę czynnik chłodzący wiatru. Latem, analogicznie, drugą wartością powinien być Humidex.
Wiatr to nie jedyna zmienna, której funkcja wpływa na odczuwanie zimna. Niska wilgotność powietrza, nadaje powietrzu kontynentalnemu, typowej dla niego ostrości. Niska wilgotność względna wzmaga parowanie, a ciało człowieka zawsze jest w pewnym stopniu wilgotne. Proces parowania powoduje dalsze wychłodzenie. W tym przypadku, właściwszą od temperatury pokazywanej przez termometr, jest temperatura punktu rosy, a więc wilgotnego termometru i ta, może być znacznie niższa, wpływając na odczucie zimna. Kontynentalne powietrze w połączeniu z silnym wiatrem może wzmagać parowanie z powierzchni ciała, dodatkowo obniżając temperaturę. Wartość wilgotności także jest wartością znaną dla prognozujących pogodę, nie rozumiem więc, czemu nie jest ona brana pod uwagę w prezentacji temperatury odczuwalnej. Algorytm uwzględniający wszystkie 3 czynniki jest powszechnie znany, został stworzony przez australijskich naukowców i jest z powodzeniem stosowany.

Ochrona przed odmrożeniami.

Diagram odczuwania zimna

Dla sportowców trenujących zimą  szczególnie ważne jest uwzględnienie prędkości poruszania się względem powietrza, co pozwoli na wzięcie pod uwagę czynnika chłodzącego wiatru. Weźmy pod uwagę duże prędkości rozwijane podczas biegania lub jazdy na rowerze. Wtedy w zasadzie wiatr nie jest potrzebny, bo nasza prędkość także przy stojącym powietrzu znacznie wzmaga odczucie chłodu. Jakkolwiek najlepszą ochronę stanowiłby pełny kask, to odpowiednia na zimę może być również nieco już zapomniana kominiarka, czapka na uszy i szalik osłaniający koniec nosa. W przypadku prędkości ponad 15km/h, dostosowanie lub nie, stroju do warunków atmosferycznych może skutkować uratowaniem się od odmrożeń, dotykających miejsc wystawionych na działanie zimna.

Wysokie tempo, skutkujące pulsem na poziomie bliskim, lub przekraczającym momentami próg mleczanowy przy niskiej temperaturze otoczenia, wzmaga reakcję skurczową naczyń w dystalnych obszarach organizmu, jak palce u rąk i nóg. To sprawia, że w tych miejscach także rośnie ryzyko pojawienia się odmrożeń, nawet jeśli są założone rękawiczki i grube skarpety. Uczucie drętwienia, a przede wszystkim bolesność tych okolic powinna zmusić do wczesnej reakcji. Odpowiednie jest zmniejszenie tempa biegu, aktywne poruszanie palcami, mające na celu rozkurcz naczyń i poprawienie krążenia. Popularne nacieranie śniegiem jest szkodliwe.

Piechurzy poruszający się w górach w warunkach zimowych powinni pamiętać o wzięciu ze sobą zapalniczki, ogrzewacza katalitycznego z paliwem, termosu z herbatą, dodatkowego swetra i koszuli do przebrania. Poza tym oczywiście bardzo istotny jest telefon komórkowy, najlepiej z GPS i z zapasowym naładowanym akumulatorem lub zewnętrzną ładowarką. Przydatna bywa dodatkowa czapka oraz para rękawiczek, poza nieprzemakalnymi rękawicami 'narciarskimi' na rękach. 

Człowiek nie jest istotą dobrze radzącą sobie w warunkach niskiej temperatury otoczenia, dlatego sukces i przetrwanie w dużej mierze zależy od umiejętności wczesnego planowania i słuchania głosu swojego organizmu na bieżąco. 

środa, 16 stycznia 2013

Ostatnimi czasy na fali nowych zachorowań na grypę A/H1N1, czyli tak zwaną grypę świńską, północnoamerykańską, czy może jak kto woli meksykańską, zaczęły także pojawiać się wśród szerokiej publiczności statystyki. Tego typu statystyki zakażeń były oczywiście dostępne wcześniej, jednak nie znajdywały uznania wśród ludzi na co dzień zainteresowanych innymi tematami. Możemy poświęcić chwilę i na łamach bloga przeanalizować te dane, warto jednak wcześniej wspomnieć o kilku ciekawych informacjach. 

Zachorowania na grypę

Od początków 20 wieku wiele się zmieniło, jeśli chodzi o przebieg i zagrożenia związane z chorobami zakaźnymi. Choroby bakteryjne i bakteryjne powikłania po chorobach wirusowych nie stanowią już globalnego problemu wysokiej śmiertelności. Rozwój i powszechność antybiotykoterapii skutecznie i prawdopodobnie na długo oddaliły to zagrożenie. Oczywiście i na ten temat pojawia się ostatnio wiele publikacji przy okazji wielolekowej oporności bakterii.

Leczenie grypy.

W przypadku większości chorób wirusowych niestety cały czas niewiele można poradzić na przebieg i zachorowalność w populacji. Każdy zainteresowany tematem Czytelnik przypomni mi w tym momencie o inhibitorach neuraminidazy : oseltamiwir i zanamiwir albo lekach działających na białko M2, przykładem niech tu będzie amantadyna i rymantadyna. Rzeczywiście są to leki powszechne, w wielu krajach stosowane bez recepty. W pewnym momencie ich użycie było tak duże, że znaczące stężenia notowano w wodach powierzchniowych i w organizmach zwierząt. 

Wirus grypy nie stanowi wyjątku w przypadku mutacji, a raczej potwierdza regułę, że wirusy RNA mutują bardzo skutecznie, szybko przełamując długoterminowe możliwości obronne żywiciela. Implikuje to trwanie wirusa grypy w populacji i pojawianie się sezonowych zachorowań. Oznacza też, że pojedyncze przechorowanie grypy na ogół nie chroni przez zachorowaniem w kolejnym lub następnych sezonach. 

Zmienność wirusa grypy.

Struktura białek wirusa i ich swoista rozpoznawalność przez układ odpornościowy człowieka także ma swój ograniczony zakres. Nie istnieje nieskończona ilość możliwości, a co za tym idzie zmienność wirusa oscyluje w pewnych granicach. Istnienie tych granic pozwala na zadziałanie mechanizmu obrony swoistej po kilkudziesięciu latach w przypadku podobnej konfiguracji przestrzennej immunogennych białek. Organizm często starszego człowieka odpowiada na nowy wirus szybko i skutecznie, a osoba ta choruje rzadziej, niż analogiczna częstość dla grupy osób młodych, które niczego podobnego nie spotkały w swoim wcześniejszym życiu. Istnienie szczepień jako pewnego procesu radzenia sobie z infekcjami, pośrednio zmniejszając ich częstość w populacji, uzależnia tę populację od szczepień. Jest bowiem mniejsza grupa osób gotowa odpowiedzieć szybko i skutecznie na infekcję. Stosowanie szczepień powinno być ciągłe w skali wieloletniej. Nagłe ich zaprzestanie w populacji o długich tradycjach szczepień może owocować zwiększeniem ilości zachorowań w latach kolejnych. W tym kontekście nie jestem przekonany, czy pozostawianie fenomenu szczepień na pastwę mody, reklamy i zniesienie regulacji przez państwo jest najlepszym wyjściem. 

Szczepienia i leki przeciwgrypowe.

Także odporność na leki jest naturalną pochodną łatwości mutacji wirusa grypy. Już po kilku tygodniach po poinformowaniu populacji o skuteczności stosowania leków przeciwgrypowych, doniesiono o obecności mutantów opornych na te leki. Nie jest to długi czas, a w kontekście stosowania leków pojedynczo, w sposób nieskoordynowany, w nieodpowiednich dawkach i zbyt późno w przypadku pojedynczego zachorowania, ryzyko powstania mutacji jest bardzo wysokie. Leki przeciwgrypowe w niektórych krajach są do kupienia bez recepty. Brak nadzoru lekarza nad procesem leczenia, prowadzi często do skutków negatywnych dla całej populacji. Ryzyko mutacji można znacznie zmniejszyć stosując te leki szybko (do 30 godzin od pojawienia się pierwszych objawów grypy), w odpowiedniej dawce i odpowiednio długo. Można też zdecydować się na terapię wielolekową w każdym przypadku, co zwiększa koszty, ale zmniejsza ryzyko mutacji wirusa grypy. Terapia wielolekowa o różnych punktach uchwytu jest z powodzeniem stosowana w leczeniu wielu chorób bakteryjnych i nowotworów. 

Dane statystyczne i zagrożenie epidemiczne.

Warto spojrzeć na wspomniane na początku artykułu statystyki. Udało mi się dotrzeć do zestawienia zachorowalności na grypę w Polsce w latach 1975-2011, czyli podczas 36 lat. Biorąc pod uwagę brak znaczących zmian w efektach leczenia infekcji wirusowych podczas ostatnich kilkudziesięciu lat, można z powodzeniem założyć, że statystyki sprzed 20 lat równie dobrze mogą dotyczyć naszego społeczeństwa dziś. Według tych statystyk, okres względnego spokoju, z zachorowalnością na grypę niższą niż 1.5 miliona osób na rok, trwa od roku 2000 (12 lat) i jest najdłuższym okresem względnego spokoju od początku tego zestawienia. W latach 1979 - 1983 (5 lat) liczba ta także była niższa od 1.5 mln i jest to drugi taki spokojny okres. Poza tym nie zdarzyły się takie 3 lata podczas których ilość zachorowań na grypę nie przekroczyłaby choć na rok 1.5 mln. Prawo serii mówi, że być może dotychczasowy okres spokoju właśnie się kończy i jeśli nie w tym, to w najbliższych latach znów przekroczymy magiczne 1.5 miliona zachorowań w roku. 

Jeszcze więcej wyjaśni się, jeśli wygładzimy nieco dane statystyczne (krzywa niebieska), stosując choćby najprostszy algorytm jednowymiarowej dyfuzji. Okaże się wtedy, że okresy oscylacji zachorowań wynoszą około 8-10 lat, a obecny czas może być jedynie anomalią spokoju na względnie równo falującym oceanie. Biorąc pod uwagę obydwa spostrzeżenia można z dużą dozą pewności powiedzieć, że prawdopodobieństwo kolejnego spokojnego, pod kątem zachorowań na grypę, roku jest coraz niższe. 

Przygotujmy się, póki jest spokojnie.

Nie należy z tego powodu robić dużej sensacji. Należy metodycznie informować osoby o zagrożeniu, o sposobach radzenia sobie z infekcją, o konieczności odpoczynku w domowym zaciszu, nie nadużywania leków przeciwgorączkowych i przeciwzapalnych, piciu dużej ilości płynów, nie skąpienie sobie warzyw i owoców, zwracanie szczególnej uwagi na uzupełnianie elektrolitów, a także, a może przede wszystkim, porzucenie codziennych stresów. Danie sobie czasu na wyzdrowienie i nie podejmowanie przedwczesnej aktywności to klucz do pełnego wyzdrowienia. 

Nie mniej ważne jest wpojenie społeczeństwu świadomości epidemiologicznej, rozumienie sensu ewentualnego noszenia maseczek, prawidłowego ich zakładania, wyodrębnienia miejsc narażających na szczególnie wysokie ryzyko zachorowania na grypę, jak środki komunikacji publicznej, szkoły, przedszkola, internaty, centra handlowe, szpitale i przychodnie. Ta rola powinna należeć do lekarzy pierwszego kontaktu i mediów publicznych. Takie informacje powinny być prezentowane także w okresach spokoju, żeby nie powodować paniki. Te zabiegi mogą zaowocować zdrowszym i lepiej reagującym na zagrożenia społeczeństwem. 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Jestem członkiem agregatora naukowego researchblogging.org